Wprowadzenie do modlitwy na sobotę, 13 października.

Tekst: Łk 11, 27-28

Prośba: o łaskę noszenia Jezusa w swoim wnętrzu.

Łono. Kobieta z tłumu swoim okrzykiem oddaje cześć Maryi – Matce Jezusa, która dała Mu ciało. Jezus, mówiąc językiem biblijnym “wyszedł z jej łona” (por. Hi 1,21). Określenie to jednak odnosi się nie tylko do kobiet. Znajdujemy w Piśmie Świętym wiele nawiązań do męskiego łona, wnętrza. O synu mówiło się, że “wyszedł z łona mężczyzny” (por. 2 Sm 16, 11; Prz 31,2), a o żonie, że to ta, która “leży na łonie mężczyzny” (por. Mi 7,5). Jakie reakcje, skojarzenia budzi we mnie to słowo? Czy wywołuje jakieś uczucia? A może jest mi obojętne? Czy używam go na określenie swojego podbrzusza?

Szczęśliwe łono. Kobieta wypowiada błogosławieństwo. Stwierdza fakt, że łono Maryi jest szczęśliwe, ale także tymi słowami życzy jej szczęścia. Łono to bardzo ważna część ciała. Delikatna, wrażliwa, czuła. Z łona bierze się życie, w nim się poczyna, wzrasta i wychodzi na świat. Łono jest centrum energii życiowej człowieka, siłą napędową, życiodajną. Spełnia tę funkcję, gdy jest żywotne, gdy ja chcę z jego potencjału korzystać. Co mogę powiedzieć o swoim łonie, najdelikatniejszej części mojego ciała? Czy mam z nim kontakt, czy wiem co się w nim dzieje, co je porusza? Czy uważam je za dar od Boga? Kiedy moje łono jest szczęśliwe? Co czuję zadając sobie takie pytania?

Łono, które Cię nosiło. Łono Maryi jest szczęśliwe, ponieważ nosi Boga. Nie tylko przez dziewięć miesięcy ciąży. Już w chwili Zwiastowania łono Maryi było otwarte, gotowe by przyjąć Życie i pozwolić Mu zamieszkać w sobie na zawsze, dzięki słuchaniu Słowa Bożego i wypełnianiu go. Żyła pełnią życia, głęboko oddychała, była do głębi sobą. Dziś jest moment w którym i ja mogę wpuścić Jezusa do mojego łona, pozwolić Mu tam zamieszkać, nosić Go w swoim łonie. To jest bardzo dobre miejsce. To On je stworzył i spędził wewnątrz łona swojej Matki pierwsze miesiące życia. I nawet jeśli dla mnie kojarzy się ono z czymś nieczystym, złym, z grzechem, to Jego Obecność tam będzie uzdrawiająca. Nie ma takiego miejsca w moim ciele, które nie jest godne Jego Obecności, które nie nadaje się do wypełniania Jego woli. Jezus chce wypełnić każdą część mojego ciała, także tę najdelikatniejszą. Prosząc Go, aby uczynił moje łono szczęśliwym, mogę powierzyć Mu moją seksualność, pożądanie, to co we mnie nieuporządkowane w tej sferze. Mogę podziękować za łono mojej Mamy, która mnie nosiła i urodziła. Jezus był w pełni człowiekiem. On sam chce się o mnie zatroszczyć, biorąc mnie dziś na Swoje łono (por. Iz 40, 11).