Wprowadzenie do modlitwy na 15 Niedzielę zwykłą, 12 lipca
Tekst: Psalm 65, 10-14
Prośba: o twórcze zaangażowanie się i współpracę z Bogiem w Jego działaniu w Twojej duszy.
Myśli pomocne w rozważaniu:
Nawiedziłeś i nawodniłeś ziemię, * wzbogaciłeś ją obficie. Strumień Boży wezbrał wodami, * przygotowałeś im zboże.
- Dziś również zapraszamy do modlitwy Psalmem z liturgii dnia. Podobnie jak wczoraj przeczytaj go bardzo powoli i zatrzymuj się w tych miejscach, które Cię poruszą, zaintrygują, wzbudzą jakieś emocje albo myśli. Pozwól Słowu Bożemu powoli schodzić do Twojego serca.
- Te słowa brzmią jak skierowane do spieczonej przez upał ziemi palestyńskiej, gdzie woda była na wagę złota, zwłaszcza w suchych porach roku. A czy taka nie jest czasem nasza dusza, która również potrzebuje nawodnienia – nowego impulsu do życia? Zatrzymaj się chwilę na tym.
I tak uprawiłeś ziemię: * Nawodniłeś jej bruzdy, wyrównałeś jej skiby, spulchniłeś ją deszczami * i pobłogosławiłeś plonom.
- Bóg jest tutaj przedstawiony jako ten, który uprawia ziemię, który się trudzi, by ziemia wydała plon. Tak też On trudzi się w Twoim sercu. W podobny sposób ujął to św. Ignacy z Loyoli, kiedy pisał w Ćwiczeniach Duchowych, że: „…Bóg dla mnie trudzi się i działa we wszystkich rzeczach stworzonych na powierzchni ziemi, czyli że się zachowuje tak, jakby pracował…” (Ćwiczenia Duchowe nr 236). Mamy często obraz Boga, który gdzieś tam sobie siedzi w niebie i patrzy na nas jak się męczymy „na tym łez padole” i że kiedy tak porządnie się namęczymy to On nas wtedy weźmie do nieba (o ile w naszym trudzie nie napsocimy zbytnio). Tymczasem Słowo mówi nam o czymś zupełnie innym. To Bóg trudzi się i działa dla naszego dobra, uprawia nasze serce jak wytrawny Ogrodnik swój ogród. Czy my, w związku z tym, mamy nic nie robić? Z jednej strony tak: mamy przyjmować Jego działanie, Jego „pracę”, Jego trud dla mnie (czymże jest krzyż Chrystusa?). Z drugiej strony mamy w 100 procentach zaangażować się w nasze życie – współpracując z Bogiem w Jego trudzie, pozwalając Mu działać najbardziej jak potrafimy i odpowiadając na Jego staranie o nas naszym działaniem i czynieniem wszystkiego jak On (naśladowanie Chrystusa). Czy tego prawdziwie pragniesz? Swoje pragnienie wyraź Ojcu przez Jezusa swoimi słowami.
Rok uwieńczyłeś swoimi dobrami, * tam gdzie przejdziesz, wzbudzasz urodzaje. Stepowe pastwiska są pełne rosy, * a wzgórza przepasane weselem.
Łąki się stroją trzodami, * doliny okrywają się zbożem, razem śpiewają * i wznoszą okrzyki radości.
- Tam, gdzie przechodzi Bóg, wzbudza urodzaje. Urodzaje Twojego ducha jeśli pozwolisz Mu przejść przez swoje „pole”. Ta starożytna poezja przekazuje głębokie prawdy o naszym życiu i o naturze Boga – tak, jak jesteśmy w stanie ją pojąć. Bóg wzbudza urodzaje, ale skoro On się trudzi, o czym słyszeliśmy w poprzedniej zwrotce, to znaczy że jest także cierpliwy we wzroście. Ziarno rzucone w ziemię potrzebuje czasu by wzrosnąć. Najpierw w ogóle nie widać żadnego wzrostu, ponieważ odbywa się w głębi ziemi, w ciemności i wilgotności gleby. A dla nas często to, co niewidoczne dla oczy – nie istnieje. W ten sposób potrafimy zanegować swój własny wzrost, zanegować swój rozwój – ale w ten sposób negujemy Boże działanie w nas i naszą zdolność do przemiany, do wydania plonu, do stania się Tym, kim Bóg pragnie, byśmy się stali. Znów popatrz na swoje serce i jego pragnienia w tym temacie.
Na koniec tej modlitwy porozmawiaj z Jezusem o tym wszystkim, co Cię najbardziej poruszy, co przeżyjesz jako ważne dla Twego życia. Te poruszenia zapisz w swoim dzienniku, by bardziej Cię dotknęły i miały moc przemienić Twoje życie.