
Wielki Czwartek | 02 kwietnia 2026
Tekst: J 19, 23-24 oraz Mt 27, 51-53
Żołnierze zaś, gdy ukrzyżowali Jezusa, wzięli Jego szaty i podzielili na cztery części, dla każdego żołnierza po części; wzięli także tunikę. Tunika zaś nie była szyta, ale cała tkana od góry do dołu. Mówili więc między sobą: «Nie rozdzierajmy jej, ale rzućmy o nią losy, do kogo ma należeć». Tak miały się wypełnić słowa Pisma: Podzielili między siebie szaty, a los rzucili o moją suknię. To właśnie uczynili żołnierze.
A oto zasłona przybytku rozdarła się na dwoje z góry na dół; ziemia zadrżała i skały zaczęły pękać. Groby się otworzyły i wiele ciał Świętych, którzy umarli, powstało. I wyszedłszy z grobów po Jego zmartwychwstaniu, weszli oni do Miasta Świętego i ukazali się wielu.
Prośba: o łaskę nieustannego bycia PRZY Jezusie.
- Bądź przy Jezusie kiedy jest już na Golgocie i właśnie rozpoczyna się Jego ukrzyżowanie. W swojej wyobraźni rozejrzyj się po tym miejscu, gdzie jesteście. Jak tu jest? Co widzisz i słyszysz? Ważne, byś nie próbował sobie przypominać scen z różnych filmów, lecz by to był Twój obraz – ponieważ to jest Twoja modlitwa, a nie oglądanie filmu.
- Bycie przy Jezusie, jak to sam przeżywał św. Ignacy i zostawił nam w Ćwiczeniach Duchowych [ĆD 114] oznacza: „kontemplując (…), tak jakbym [rzeczywiście] był obecny”. Wchodząc w biblijną scenę jesteś w niej obecny, mówiący, działający, czujący, a nie jak byś oglądał film w kinie. To ważne, ponieważ bycie jedynie obserwatorem nie przemienia serca. Czasem w taki sposób przeżywamy także nasze życie – jakbyśmy je zaledwie obserwowali, a nie uczestniczyli w nim całkowicie. Chodzi więc o patrzenie zaangażowane, nie o bierne przyglądanie się temu, co się dzieje, bez żadnej reakcji z Twojej strony.
- Zobacz, że najpierw – jak w wypadku każdego skazańca, który nie ma żadnych praw – zdzierają z Jezusa jego szaty. Zostaje tylko przepaska na biodrach. Spróbuj być z Jezusem w tej scenie, patrz kiedy żołnierze odsłaniają Jego najświętsze ciało. Może być dla nas ta scena zbyt brutalna, by ją sobie wyobrażać. Zobacz, że dzisiaj wielu ludzi także traktuje bardzo źle i z przemocą własne ciała oraz ciała innych ludzi. Bicie, poniżanie, wyśmiewanie, dewaluowanie… to dla niektórych codzienne „obnażenie z szat”, odsłonięcie tego, co wrażliwe, wartościowa, godne szacunku – nasze ciało, podarowane nam przez Boga i przeznaczone do wiecznego szczęścia („wierzę w ciała zmartwychwstanie”).
- Zanim wydarzyła się ta scena, Jezus był w czasie procesu z żołnierzami, którzy także zdarli z niego szaty, by móc Go ubiczować. A potem – na pośmiewisko – ubierają Go w szkarłatny płaszcz. Ubiór zasłania nasze ciało (zwłaszcza jego wrażliwe części), ale też o czymś mówi. Można siebie lub kogoś ubrać w konkretny sposób, by uzyskać określony efekt.
- Obnażenie z szat może nas poprowadzić do Eucharystii, w której również możemy wpatrywać się, kontemplować a nawet spożywać Ciało Chrystusa. To Ciało jest dla nas w pełni dostępne, a z drugiej strony jest za zasłoną Chleba i Wina. Konkretne znaki za którą znajduje się konkretna Rzeczywistość.
- Z Jezusa zdarli szaty podczas ukrzyżowania. A po Jego śmierci zasłona przybytku się rozdarła na dwoje – owa „szata”, która oddzielała świat od miejsca najświętszego w całej świątyni jerozolimskiej. Zasłona się rozdarła i teraz każdy może zobaczyć, co (kogo) zasłaniała. To o bardzo dużej bliskości i intymności. O zaproszeniu Boga, które kieruje do nas, byśmy w takiej bliskości z Nim żyli.
- Obnażenie Jezusa może nas także poprowadzić do sceny po zmartwychwstaniu, kiedy nasz Pan odsłania przed swoimi uczniami ręce i bok – czyli swoje rany. Rany nie są czymś chwalebnym, najczęściej pokazujemy je lekarzowi, by je uleczył. Tutaj Jezus pokazuje te rany swoim najbliższym – nam, swoim uczniom. Pokazuje swoje ciało naznaczone przez przemoc człowieka (=grzech). Czy przyjmiesz taką bliskość i zaproszenie do dotykania, intymnego obcowania z Jezusem? Czy pokażesz Mu także swoje rany?
Na koniec modlitwy zatrzymaj się na chwilę i uświadom sobie to, z czym ją kończysz, jakie odczucia Ci teraz towarzyszą, jakie myśli, pragnienia, chęć do działania czy zniechęcenie. Bądź szczery wobec siebie samego i wobec Boga. Możesz Mu o tym powiedzieć. Możesz także zapisać sobie kilka myśli czy intuicji, które najbardziej Cię w modlitwie dotykały.
UWAGA! Może tak być, że nie uda Ci się wejść w daną scenę tak, jak sam byś chciał. Możesz mieć poczucie, że jesteś bardziej widzem niż uczestnikiem tych wydarzeń. Czasami będzie się to zmieniać każdego dnia (raz będzie łatwiej, raz trudniej), a czasami będzie tak, jakbyś stale nie uczestniczył w scenie tylko ją oglądał oczami wyobraźni. Nie zrażaj się tym. Nie modląc się w ten sposób na co dzień prawdopodobnie będziesz potrzebował więcej czasu na wewnętrzne przestawienie swego ducha, rozumu, wyobraźni, emocji na taką modlitwę (w której nie rozważasz ale patrzysz, słuchasz, dotykasz… czyli uczestniczysz). Próbuj każdego dnia na nowo. Może być też tak, że w swoim życiu w ogóle wolisz więcej myśleć niż przeżywać i, być może, zdasz sobie sprawę, że o życiu wolisz „rozmyślać” niż w nim uczestniczyć. Wtedy módl się tak, jak będziesz potrafił, prosząc Boga także o tę łaskę, by pozwolić Ci doświadczać i przeżywać swoje własne życie oraz życie Boże, które jest w Jezusie Chrystusie w Jego słowie.