Wprowadzenie do modlitwy na sobotę, 13 czerwca, Niepokalanego Serca NMP
Tekst: Łk 2, 41-51
Prośba: o życie, które będzie nieustannie w drodze na wzór Jezusa.
Myśli pomocne w rozważaniu:
Rodzice Jezusa chodzili co roku do Jeruzalem na Święto Paschy. Gdy miał lat dwanaście, udali się tam zwyczajem świątecznym. Kiedy wracali po skończonych uroczystościach…
- Wchodząc powoli w tę modlitwę zatrzymaj się przy początku dzisiejszej sceny. Rodzice zabierają Jezusa na święto Paschy do Jeruzalem. Idą tam w pielgrzymce wraz z innymi mieszkańcami swojej krainy. Pielgrzymka. Życie jest jak pielgrzymka bardziej niż coś statycznego. I nawet, kiedy zdaje nam się, że codziennie robimy to samo, w tych samych rutynowych porach. Pielgrzymka. Jezus jako dorosły mężczyzna jest w ciągłym ruchu i razem ze swoimi uczniami stale się przemieszcza. Nie jest jedynym nauczycielem, który tak robił, jednak On nie miał prawdziwie stałego miejsca – owszem, miał domy przyjaciół, do których mógł zaglądać w swojej podróży (np. Betania).
- Ten ruch, chodzenie, przemieszczanie się… to element nauki życia. Bo to, czego człowiek uczy się w szkole, siedząc w ławce potrzebuje sprawdzić w życiu – właśnie w ruchu, wśród ludzi, których spotka na swojej drodze. Pielgrzymka to element uczenia się życia, wcielania w życie tego, co wydaje się być bardzo teoretyczne. Pielgrzymka rozumiana szeroko – nie tylko do miejsca świętego, lecz do każdego miejsca naszego życia, które przez fakt pójścia do niego, może stać się „święte”.
Dopiero po trzech dniach odnaleźli Go w świątyni, gdzie siedział między nauczycielami…
- Skoro pielgrzymka jest „czasem, miejscem, drogą” uczenia się życia to również jest przestrzenią szukania i znajdowania najgłębszego sensu życia człowieka – Boga. Tego też doświadczyli Maryja i Józef, którzy „zagubili” Jezusa. My często podobnie Go gubimy. Podobnie, czyli jak? Myśląc, że jest w jakimś miejscu, gdzie przecież „powinien” być – a okazuje się, że nie ma Go tam, gdzie by się Go spodziewali. Bo pielgrzymka jest też o tym, by w elastyczności i pojemności serca i umysłu być otwartymi na Ducha, który „wieje gdzie chce”. Być otwartym na to, że to, co nam się wydaje, że powinno być, gdzie powinno być, jakie powinno być, itd. – może być, że tylko „nam się wydaje”, a nie jest takie w rzeczywistości. Czasem kręcimy się w kółko i nie możemy znaleźć – ani Boga, ani siebie, bo szukamy Go nie tam, gdzie On jest naprawdę. Jak człowiek, który zgubił klucz w ciemnych krzakach, ale szuka go pod latarnią – a czemu tam? Bo tam jest jasno – tyle, że tam go nie zgubił. Maryja i Józef wracają do punktu wyjścia, do Jerozolimy, bo tak naprawdę nie wiedzą, gdzie Go zagubili (myśleli, że w czasie drogi, nie spostrzegli, że On w ogóle nie wyszedł z miasta). Gdzie Ty szukasz Jezusa? Gdzie Go znajdujesz? Jaką drogę potrzebujesz przejść, by znaleźć Boga, siebie, sens…?
Na koniec tej modlitwy porozmawiaj z Jezusem o tym wszystkim, co Cię najbardziej poruszy, co przeżyjesz jako ważne dla Twego życia. Te poruszenia zapisz w swoim dzienniku, by bardziej Cię dotknęły i miały moc przemienić Twoje życie.