
Poniedziałek Wielkanocny | 6 kwietnia 2026
Tekst: J 20,1-9
A pierwszego dnia po szabacie, wczesnym rankiem, gdy jeszcze było ciemno, Maria Magdalena udała się do grobu i zobaczyła kamień odsunięty od grobu. Pobiegła więc i przybyła do Szymona Piotra i do drugiego ucznia, którego Jezus kochał2, i rzekła do nich: «Zabrano Pana z grobu i nie wiemy3 gdzie Go położono». Wyszedł więc Piotr i ów drugi uczeń i szli do grobu. Biegli oni obydwaj razem, lecz ów drugi uczeń wyprzedził Piotra i przybył pierwszy do grobu. A kiedy się nachylił, zobaczył leżące płótna, jednakże nie wszedł do środka. Nadszedł potem także Szymon Piotr, idący za nim. Wszedł on do wnętrza grobu i ujrzał leżące płótna oraz chustę, która była na Jego głowie, leżącą nie razem z płótnami, ale oddzielnie zwiniętą na jednym miejscu4. Wtedy wszedł do wnętrza także i ów drugi uczeń, który przybył pierwszy do grobu. Ujrzał i uwierzył. Dotąd bowiem nie rozumieli jeszcze Pisma, [które mówi], że On ma powstać z martwych
Prośba: o łaskę nieustannego bycia PRZY Jezusie.
- Bądź przy Jezusie i Jego uczniach podczas Drogi Światła gdy przybywają do pustego grobu. W swojej wyobraźni rozejrzyj się po tym miejscu, gdzie jesteście. Jak tu jest? Co widzisz? Ważne, byś nie próbował sobie przypominać scen z różnych filmów, lecz by to był Twój obraz – ponieważ to jest Twoja modlitwa, a nie oglądanie filmu.
- Bycie przy Jezusie, jak to sam przeżywał św. Ignacy i zostawił nam w Ćwiczeniach Duchowych [ĆD 114] oznacza: „kontemplując (…), tak jakbym [rzeczywiście] był obecny”. Wchodząc w biblijną scenę jesteś w niej obecny, mówiący, działający, czujący, a nie jak byś oglądał film w kinie. To ważne, ponieważ bycie jedynie obserwatorem nie przemienia serca. Czasem w taki sposób przeżywamy także nasze życie – jakbyśmy je zaledwie obserwowali, a nie uczestniczyli w nim całkowicie. Chodzi więc o patrzenie zaangażowane, nie o bierne przyglądanie się temu, co się dzieje, bez żadnej reakcji z Twojej strony.
- Kiedy patrzysz na tę scenę, równocześnie słuchaj słów wypowiadanych przez Piotra i Jana. Na pewno są zaskoczeni. Co słyszysz w ich głosach? Co mówią? Może wydają jakieś okrzyki? Nawiązują do tego co mówiły kobiety? A może zaskoczeni zamilkli? Bądź tam. Zatrzymaj się blisko lub w pewnym oddaleniu. Co w tym momencie czujesz?
- Ze swojego miejsca spójrz w głąb grobu. Jak wygląda pusty grób? Budzi w tobie zaskoczenie? A może coś z przerażenia? Świadomość obcowania z czymś niepojętym? Co maluje się w tym momencie na twarzach uczniów? Bądź świadom tego co przeżywasz bez oceniania.
- Możesz także uruchomić inne zmysły wewnętrzne (wyobraźni), które mamy i do czego św. Ignacy zaprasza w kontemplacji z zastosowanie zmysłów (jak dotyk, smak, węch…) [ĆD 121].
Na koniec modlitwy zatrzymaj się na chwilę i uświadom sobie to, z czym ją kończysz, jakie odczucia Ci teraz towarzyszą, jakie myśli, pragnienia, chęć do działania czy zniechęcenie. Bądź szczery wobec siebie samego i wobec Boga. Możesz Mu o tym powiedzieć. Możesz także zapisać sobie kilka myśli czy intuicji, które najbardziej Cię w modlitwie dotykały.
UWAGA! Może tak być, że nie uda Ci się wejść w daną scenę tak, jak sam byś chciał. Możesz mieć poczucie, że jesteś bardziej widzem niż uczestnikiem tych wydarzeń. Czasami będzie się to zmieniać każdego dnia (raz będzie łatwiej, raz trudniej), a czasami będzie tak, jakbyś stale nie uczestniczył w scenie tylko ją oglądał oczami wyobraźni. Nie zrażaj się tym. Nie modląc się w ten sposób na co dzień prawdopodobnie będziesz potrzebował więcej czasu na wewnętrzne przestawienie swego ducha, rozumu, wyobraźni, emocji na taką modlitwę (w której nie rozważasz ale patrzysz, słuchasz, dotykasz… czyli uczestniczysz). Próbuj każdego dnia na nowo. Może być też tak, że w swoim życiu w ogóle wolisz więcej myśleć niż przeżywać i, być może, zdasz sobie sprawę, że o życiu wolisz „rozmyślać” niż w nim uczestniczyć. Wtedy módl się tak, jak będziesz potrafił, prosząc Boga także o tę łaskę, by pozwolić Ci doświadczać i przeżywać swoje własne życie oraz życie Boże, które jest w Jezusie Chrystusie w Jego słowie.