Wprowadzenie do modlitwy na 24 czerwca, Uroczystość Narodzenia św. Jana Chrzciciela.

Tekst: Ps 139

Prośba: o łaskę spojrzenia na siebie oczami Boga.

Moją modlitwą będą dziś słowa Psalmu 139. Przeczytam go spokojnie, powoli. Może jakieś słowo mnie zatrzyma, przemówi do mnie, poprowadzi dalej? Jeśli tak, zaufam sobie. Pozwolę się poprowadzić, będę trwać przy tym słowie, zdaniu. Wprowadzenia nie są po to, żeby je “zaliczyć’, “przerobić’. Mają być tylko pomocą w modlitwie.

“Panie, przenikasz i znasz mnie”

Chcę to dziś poczuć. Obecność przy mnie Boga, który jest moim początkiem i celem, w którego zamyśle z miłości powstałam, który przenika najmniejszą cząsteczkę mojego ciała i zna najtajniejsze myśli. Zna mnie. W biblii “znać”, to być z kimś w intymnej, jedynej relacji. Tak blisko jest ze mną mój Bóg…

“Gdybym przybrał skrzydła jutrzenki,
zamieszkał na krańcu morza:
tam również Twa ręka będzie mnie wiodła
i podtrzyma mię Twoja prawica”.

Są dni, kiedy chciałabym uciec przed Bogiem, kiedy Go nie rozumiem i Jego wszechobecność mnie przygniata. Dzieje się tak, kiedy do głosu dochodzi we mnie wyobrażenie Boga jako tego, który mnie śledzi, osądza, skazał mnie na nieszczęśliwe życie. Prawda o Nim jest jednak inna. Nawet, jeśli ja będę uciekać, chować się. On będzie przy mnie obecny, ale nie żeby mnie ocenić, wytknąć mi błąd, ale żeby mnie podtrzymać. Bóg jest Miłością. I tylko Miłością. Zależy Mu na mnie.

“Dziękuję Ci, że mnie stworzyłeś tak cudownie,
godne podziwu są Twoje dzieła”.

Jestem godnym podziwu dziełem Boga. Stworzył mnie w sposób cudowny. Jestem cudem. Zarówno w takim znaczeniu, że mogłoby mnie nie być i samo moje istnienie jest jego wielkim darem, łaską, ale także w takim, że nie ma drugiej takiej osoby jak ja. Skoro istnieję, jestem niezbędna. Nie można mojego istnienia zastąpić innym. Chcę to uznać i okazać wdzięczność Stwórcy, wielkiemu Artyście.