Wprowadzenie do modlitwy na środę, 10 września.

Tekst: 1 Kor 7, 25-31; Ps 45 (44), 11-12. 14-15. 16-17; Łk 6, 20-26

Prośba: o łaskę wiary w życie wieczne.

Motywem spajającym dzisiejsze czytania jest perspektywa wieczności z Bogiem. To dla niej warto się nie żenić, zrezygnować z używania świata, opuścić dom ojca, przyjąć trudy życia i nie szukać zapłaty. Takie podejście do życia ma sens tylko dla osób wierzących w życie “po śmierci”. Święty Paweł mówi jasno, że “przemija postać tego świata”. Czy mam w sobie zgodę na to? A może angażuję się w walkę o to, by za wszelką cenę tę “postać” zachować? To dotyczy zarówno mojego życia osobistego, jak i publicznego. Stanu Kościoła, miejsca religii w przestrzeni publicznej, szanowania wartości, tradycji… to wszystko przemija. Co czuję, kiedy czytam te słowa? 

W Ewangelii Jezus daje wskazówki tym, którzy chcą być Jego uczniami. Trudna jest ta mowa. Kto przy zdrowych zmysłach woli płakać niż śmiać się? Kto nie chciałby być bogaty i doceniony? Nie chcę zbyt łatwo przechodzić nad tą Ewangelią. Przyjrzę się, które zdanie napotyka we mnie największy opór. Jezus nie wymaga ode mnie rozumienia wszystkiego, bezrefleksyjnego przytakiwania. Boże Słowo może ciąć jak skalpel, odzierać mnie z kolejnych warstw płytkiej pobożności, udawanej poprawności, skrywanej złości i rozgoryczenia. Może nie mam dziś dość wiary, żeby zgodzić się na takiego rodzaju “bycie szczęśliwym”? Chcę stanąć prawdziwa w świetle Ewangelii…

Nie wiem dokładnie, jak będzie wyglądała “postać” przyszłego świata, ale dzisiejszy psalm daje dużo nadziei. To słowa napisane na królewskie zaślubiny. Jako kobiecie, łatwiej mi zobaczyć siebie na miejscu córki, która opuszcza dom ojca i wychodzi za mąż… za Króla! Ta sytuacja odnosi się jednak do każdego z nas. Bóg, Król, Jezus Chrystus pragnie mojego piękna. Prawdziwego piękna. Nie tylko duchowego, ale też cielesnego. W odnowionym świecie będę zachwycać się Nim, ale też swoim pięknem. Bez cienia pychy, bo nie będę miała wątpliwości kto mnie taką piękną uczynił. Dlaczego więc teraz tak trudno mi spojrzeć w lustro z sympatią, uśmiechnąć się do siebie, zauważyć coś dobrego? W oczach Jezusa już jestem Jego ukochaną, wybraną, oczekiwaną i piękną. A On jest królem, który chce ze mną spędzić wieczność.