Wprowadzenie do modlitwy na 1 Niedzielę Adwentu, 30 listopada

Tekst: Mt 24, 37-44

Prośba: o serce uważne, czuwające i zaangażowane w codzienność, do której przychodzi Pan.

Myśli pomocne w rozważaniu:

i nie spostrzegli się…

  • Rozpoczyna się Adwent. Czas oczekiwania na przyjście Pana. Zarówno to, które świętujemy w Bożym Narodzeniu, jak i to przyjście ostateczne. I Jezus dzisiaj tłumaczy uczniów w obrazach jak to będzie z tym Jego przyjściem.
  • To, co może nas zatrzymać to fakt, że Jego przyjście będzie podobne jak za dni Noego – pośród codzienności. Ciekawe to jest, bo z jednej strony słyszeliśmy ostatnio teksty mówiące o znakach na niebie i ziemi – czyli o czymś nadzwyczajnym, co będzie wzbudzać trwogę, z drugiej… zwyczajność przyjścia Pana. Jezus dodał tam jedno zdanie „ale nie zaraz nastąpi koniec”. Warto na tych wszystkich słowach się zatrzymać i poszukać głębszego sensu – do tego potrzeba zapytać samego Pana: „co Ty, Panie, chcesz mi, osobiście, o tym wszystkim powiedzieć?”
  • słowa: „nie spostrzegli się” oznaczają, że człowiek może tak przyzwyczaić się do codzienności, wejść w swoisty marazm i rutynę, że nie zauważy przychodzącego Pana. W Apokalipsie Jezus jest nazwany „Tym, który nadchodzi”. Można powiedzieć, że On każdego dnia „nadchodzi”. Ale czy jesteśmy wrażliwi na Jego przychodzenie?

Czuwajcie więc, bo nie wiecie, w którym dniu Pan wasz przyjdzie.

  • Aby nas uwrażliwić na Jego przychodzenie Jezus dopowiada znane nam słowa: „Czuwajcie!” To słowo oznacza nie spać, być czujnym, być uważnym na kogoś lub na coś, ale również oznacza być uważnym na to, co dzieje się w naszym sercu, uważnym na jego poruszenia, do czego ono mnie popycha (jakich decyzji i czynów – czy zgodnych z sumieniem i dobrem, czy wręcz przeciwnie). W tym kontekście oznacza „czuwanie nad sobą”.
  • A to wszystko dlatego, że „nie wiemy”, kiedy Pan nasz przyjdzie. Szczycimy się dzisiaj, że tak dużo wiemy, niektórzy nawet „wiedzą lepiej” i mają ostatnie zdanie we wszystkim – jednak tego, kiedy przyjdzie Pan nie da się wiedzieć. To o pokorze w przyjęciu Jego słowa i zaufaniu, że Pan przyjdzie „o czasie” – nawet, gdy dla nas nie będzie to czas „sprzyjający”. Nie jesteśmy w stanie kontrolować Boga, a jeśli nam się wydaje, że w jakiejś mierze to robimy – to nie jest prawdziwy Bóg tylko nasza projekcja. To dzisiejsze słowo Jezusa wzywa więc nas do życia świadomego, czuwającego (głównie nad sobą), życia zaangażowanego w codzienność, do której Pan nadchodzi – i do zaufania Jego przychodzeniu.

Na koniec tej modlitwy porozmawiaj z Jezusem o tym wszystkim, co Cię najbardziej poruszy, co przeżyjesz jako ważne dla Twego życia. Te poruszenia zapisz w swoim dzienniku, by bardziej Cię dotknęły i miały moc przemienić Twoje życie.