Wprowadzenie do modlitwy na środę, 1 lipca.

Słowo: Mt 8,28-34

Prośba: o otwarcie serca na Jezusa.

  1. Dzisiejszy fragment Ewangelii jest kontynuacją wczorajszej lekcji. Jezus płynął z uczniami przez jezioro, spał w łodzi, kiedy zerwała się gwałtowna burza. Obudzony przez uczniów uspokoił ich i żywioł. Teraz dopłynął na drugi brzeg. Prawdopodobnie jest zmęczony, niewyspany, może nadal trochę poirytowany postawą uczniów, którym wypomniał brak wiary. Drugi brzeg może być dla Niego miejscem wytchnienia, odpoczynku. Po trudnej przeprawie zejdzie z łodzi na stały ląd. Kiedy w moim życiu szaleją burze, też marzę o drugim brzegu, już chcę być u celu, odpocząć; gdy świat się chwieje, chcę poczuć twardy grunt pod nogami. Co jest wtedy moim drugim brzegiem? Na co czekam, do czego lub kogo w myślach wybiegam, czym się pocieszam? Co daje mi odpoczynek?
  2. Okoliczni mieszkańcy wiedzieli, że w kraju Gadareńczyków może być niebezpiecznie. Omijali grobowce zamieszkałe przez opętanych. Jezus nie wiedział co spotka Go na drugim brzegu. Skonfrontował się z prawdą o tym miejscu, nie uległ rozczarowaniu. Dzięki temu mógł udzielić pomocy, uwolnić dręczonych ludzi. Dla mnie drugim brzegiem może być miejsce, osoba, której się boję, którą omijam. Może nawet nie chcę znać prawdy o niej, zadowalam się wyobrażeniami i swoim sądem. Do czego dziś zachęca mnie postawa Jezusa?
  3. Ewangelista pisze, że całe miasto wyszło zobaczyć Jezusa. Można by pomyśleć, że wyszli po to, żeby godnie Go przywitać. Oni jednak poprosili Go, żeby opuścił ich granice. Nie rozumieli tego, co się wydarzyło i nie byli gotowi nawet, by zadać jakieś pytania. Sytuacja ich przerosła. Wiem, że Jezus to uszanował. Uznaje także moje granice, które nieświadomie Mu stawiam. Jest blisko, nie robi nic wbrew mojej woli. Rozumie, że wzrastam w wolności i gotowości oddawania Mu siebie. Chcę Go dziś prosić, żeby wchodził do mojego serca “pomimo drzwi zamkniętych”. Chcę żeby wiedział, że najgłębsze jego obszary są zawsze na Niego otwarte. Nawet, gdy z zewnątrz tego nie widać. Jezu… Ty znasz mnie lepiej niż ja sama.