Czwartek Wielkanocny  |  08 kwietnia 2026

Tekst: Łk 24, 35-48

A gdy rozmawiali o tym, On sam stanął pośród nich i rzekł do nich: «Pokój wam!» Zatrwożonym i wylękłym zdawało się, że widzą ducha. Lecz On rzekł do nich: «Czemu jesteście zmieszani i dlaczego wątpliwości budzą się w waszych sercach? Popatrzcie na moje ręce i nogi: to Ja jestem. Dotknijcie Mnie i przekonajcie się: duch nie ma ciała ani kości, jak widzicie, że Ja mam». Przy tych słowach pokazał im swoje ręce i nogi. Lecz gdy oni z radości jeszcze nie wierzyli i pełni byli zdumienia, rzekł do nich: «Macie tu coś do jedzenia?» Oni podali Mu kawałek pieczonej ryby. Wziął i spożył przy nich.

Prośba: o łaskę nieustannego bycia PRZY Jezusie. Proś także o łaskę wielkiej radości i wesela z tak wielkiej chwały i radości Chrystusa, naszego Pana.

  • Podobnie jak w poprzednich dniach bądź w tej scenie zgodnie z rozumieniem kontemplacji św. Ignacego zawartego w Ćwiczeniach Duchowych [ĆD 114]: „kontemplując (…), tak jakbym [rzeczywiście] był obecny”. Wchodząc w biblijną scenę jesteś w niej obecny, mówiący, działający, czujący, a nie jak byś oglądał film w kinie. To ważne, ponieważ bycie jedynie obserwatorem nie przemienia serca. Czasem w taki sposób przeżywamy także nasze życie – jakbyśmy je zaledwie obserwowali, a nie uczestniczyli w nim całkowicie. Chodzi więc o patrzenie zaangażowane, nie o bierne przyglądanie się temu, co się dzieje, bez żadnej reakcji z Twojej strony.
  • Wyobraź sobie ten moment w Wieczerniku. Ci dwaj, którzy byli w drodze do Emaus wracają i słyszą, że Jezus ukazał się Szymonowi. Zobacz jak wyglądają uczniowie, którzy o tym opowiadają, jak się zachowują? Może są podekscytowani, pełni energii, silnych emocji, wrażeń. Co maluje się na ich twarzach kiedy o tym mówią? A wtedy ci, którzy wrócili z Emaus również opowiadają o tym, co ich spotkało w drodze i jak poznali Pana przy łamaniu chleba. Opowiadają sobie wzajemnie o spotkaniu Jezusa… jaki klimat panuje w Wieczerniku? Bo do tej pory mógł być „ciężki”, pełen przygnębienia, smutku, niespełnionych nadziei, itp. Będąc tam wraz z tymi uczniami poczuj ten klimat i spróbuj go nazwać własnymi słowami.
  • Nagle, w czasie ich rozmowy, zjawia się Jezus. On nie wszedł, On się pojawił. Zwiastuje im pokój. Zobacz jak wygląda Jezus, jak się tam zjawił, jak jest ubrany. Czy coś Cię intryguje w Jego sposobie ubioru czy pojawienia się? W modlitwie zawsze chodzi o Boga, zawsze o Jezusa, więc wpatruj się w Niego tyle, ile potrzebujesz, bądź przy Nim w tym doświadczeniu Jego zjawiania się swoim – także Tobie.
  • A teraz popatrz na uczniów. Słyszymy pokrótce charakterystykę ich wyglądu i reakcji na to zjawienie się. Przed chwilą z przejęciem opowiadają o ukazaniu się Jezusa Szymonowi i uczniom z Emaus a teraz…? Nagle są przestraszenie, zalęknieni, może nawet krzyknęli myśląc, że to jakaś zjawa… Jak Tobie jest ze zjawieniem się Jezusa? Jak Ty to przeżywasz? Jakie odczucia w sobie odnajdujesz? Czy w Twojej reakcji bliżej Ci do uczniów, czy jednak Ty masz inaczej? Czy jest w Tobie pokój, który Jezus zwiastuje: „Pokój wam”, czy wręcz przeciwnie?
  • W jaki sposób Jezus pragnie uwiarygodnić to, że nie jest zjawą? Pokazuje im ręce i bok. Nie próbuje im przypomnieć pięknych chwil, kiedy uzdrawiał chorych, kiedy rozmnażał chleby, kiedy wskrzeszał umarłych… nie mówi im „a pamiętacie tamto?” Nie. On im pokazuje ślady gwoździ. Jakby Jego „dowodem osobistym” nie były sukcesy apostolskie lecz symbol „porażki” – rany na rękach, nogach i sercu. Czy odważysz się podejść do Jezusa, by zobaczyć z bliska Jego rany? Czy jesteś gotowy spotkać się także – „podejść” bliżej Twoich własnych ran, które w życiu Ci się przytrafiły? Patrz, słuchaj, dotykaj, doświadczaj cały sobą tej sceny. Bądź świadomy swoich reakcji na to, co widzisz w tej scenie, zobacz także, jaką chcesz dać odpowiedź na to, co widzisz.
  • Pamiętaj o tym, by być obecnym w tej scenie – nie jako widz, bierny obserwator, ale jako uczestnik tych wydarzeń, które dzieją się w Twojej wyobraźni – lecz ona w czasie tej modlitwy staje się miejscem teologicznym, „miejscem” spotkania z Bogiem, przestrzenią patrzenia, słuchania, mówienia i działania – Bożego i Twojego. Kiedy kontemplujesz tę scenę (i każdą inną) to z delikatną uważnością sprawdzaj swoje odczucia i myśli, bądź swoją uważnością blisko tego, co się w Tobie rodzi pod wpływem tej sceny. W ten sposób pozwalasz, by Słowo Boże, które w Twojej wyobraźni staje się obrazem, przemówiło do Ciebie. Zauważ, że my tak normalnie w codzienności myślimy „obrazami”. Zanim pojawi się w nas koncepcja myślna, najpierw posługujemy się obrazem (kiedy komuś pokazujesz drogę na dworzec to nie mówisz mu współrzędnych, lecz „malujesz” obraz drogi – co on zobaczy po drodze i w ten sposób dojdzie). W tej modlitwie więc zobacz, jaki obraz powstał w Twoim sercu i dokąd Cię zaprowadził: do jakiego spotkania, z kim?

Na koniec modlitwy zatrzymaj się na chwilę i uświadom sobie to, z czym ją kończysz, jakie odczucia Ci teraz towarzyszą, jakie myśli, pragnienia, chęć do działania czy zniechęcenie. Bądź szczery wobec siebie samego i wobec Boga. Możesz Mu o tym powiedzieć. Możesz także zapisać sobie kilka myśli czy intuicji, które najbardziej Cię w modlitwie dotykały.

UWAGA! Może tak być, że nie uda Ci się wejść w daną scenę tak, jak sam byś chciał. Możesz mieć poczucie, że jesteś bardziej widzem niż uczestnikiem tych wydarzeń. Czasami będzie się to zmieniać każdego dnia (raz będzie łatwiej, raz trudniej), a czasami będzie tak, jakbyś stale nie uczestniczył w scenie tylko ją oglądał oczami wyobraźni. Nie zrażaj się tym. Nie modląc się w ten sposób na co dzień prawdopodobnie będziesz potrzebował więcej czasu na wewnętrzne przestawienie swego ducha, rozumu, wyobraźni, emocji na taką modlitwę (w której nie rozważasz ale patrzysz, słuchasz, dotykasz… czyli uczestniczysz). Próbuj każdego dnia na nowo. Może być też tak, że w swoim życiu w ogóle wolisz więcej myśleć niż przeżywać i, być może, zdasz sobie sprawę, że o życiu wolisz „rozmyślać” niż w nim uczestniczyć. Wtedy módl się tak, jak będziesz potrafił, prosząc Boga także o tę łaskę, by pozwolić Ci doświadczać i przeżywać swoje własne życie oraz życie Boże, które jest w Jezusie Chrystusie w Jego słowie.