Wprowadzenie do modlitwy na 27 Niedzielę zwykłą, 4 października

Tekst: Mt 21, 33-43

Prośba: o przyjęcie swojego życia jako podarowanego i powołanego do miłości.

Myśli pomocne w rozważaniu:

Posłuchajcie innej przypowieści. Był pewien gospodarz, który założył winnicę. Otoczył ją murem, wykopał w niej tłocznie, zbudował wieżę…

  • Posłuchaj… posłuchaj, co Bóg ma Ci do powiedzenia o tym, w jaki sposób dba i troszczy się o Ciebie. Założył winnicę, a więc Ciebie. Podarował Ci Twoje istnienie, życie. Założył je własnymi rękoma, zbudował od podstaw, z niczego. Twoje życie jest Ci podarowane. Jak Ci z tym jest? I nie tylko to, ale też otoczył ją murem (zapewnia bezpieczeństwo), wykopał tłocznie (by z owoców powstało szlachetne wino), zbudował wieżę (by widzieć dalej, więcej). Te obraz możesz sam poszerzyć o to, co Ty konkretnie otrzymałeś w swoim życiu. To, co wymienia przypowieść to absolutna podstawa.
  • Zatrzymaj się w tym miejscu modlitwy na tym, kim jesteś i jaki jesteś. Zatrzymaj się nie po to, by siebie oceniać, ale przyjmować zadziwiać i cieszyć się tym, co Ci zostało podarowane w Tobie samym.

...w końcu oddał ją w dzierżawę rolnikom

  • Te słowa jeszcze dobitniej mówią o tym, po co Bóg Ciebie uczynił. By Ci podarować Twoje własne istnienie. Ono jest Twoje i jest Ci równocześnie podarowane. Nie jest nam łatwo to pojąć. Bo kiedy mówimy „moje” to uważamy je za swoją własność. Kiedy zobaczysz jak rozwija się ta przypowieść to jeszcze bardziej to zrozumiesz. Rolnicy zabijają syna by posiąść jego dziedzictwo – by zawłaszczyć to, co do nich nie należało. Twoje życie jest Twoje i zarazem nie należy do Ciebie. Pobądź chwilę z tym paradoksem.
  • Zauważ również, że kiedy mocno przykleimy się do słowa „moje” to nasze życie może stać się bardzo ciasne. Bo wtedy zaczyna liczyć się tylko „mój” sposób patrzenia, „mój” sposób życia, „mój” sposób przeżywania wszystkiego. Nie będzie w nim miejsca ani dla Boga, ani dla drugiego człowieka. I możesz  nawet modlić się i chodzić regularnie do kościoła, a to zupełnie nie wyprowadzi Cię z tego, co jedynie „moje”. Twoje życie jest Twoje i zostało Ci podarowane. Jest prezentem a nie własnością.

Królestwo Boże będzie wam zabrane, a dane narodowi, który wyda jego owoce.

  • Według tej przypowieści Jezusa naszym celem jest wydać owoce. Owoc nie może być inny niż miłość. Bo życie zostało nam podarowane z miłości i zmierza do swego celu, którym jest miłość ogarniająca wszystkich i wszystko. Bóg podarował nam nasze własne istnienie z miłości i jedynie po to, byśmy Go w tym naśladowali. Miłość zawsze jest darmowa (=darem), jest obecnością kochającego (=prezentem), nie można na nią zasłużyć, zapracować czy ją zawładnąć. Można ją przyjąć i pielęgnować jak winnicę, wydając owoc, który staje się szlachetnym winem (porównaj wesele w Kanie Galilejskiej i wodę stającą się winem – J 2, 1-12). Ale można też, jak owi przewrotni rolnicy, próbować zawładnąć winnicę dla siebie. Wyrok jest trudny i nieubłagany. Nie chodzi o to, że „Bozia ześle karę”. Chodzi o to, że taka jest natura miłości i kiedy chce się zadziałać wbrew jej naturze to się ją traci. Jakie owoce przynosi Twoje życie?
  • I ponieważ doświadczamy – przez naszą grzeszność – trudności w kochaniu (Boga, siebie, bliźnich, świata), to Ojciec posłał do nas swojego Syna. Jego jedynym „zadaniem” jest przekonanie nas i miłości Ojca (byśmy chcieli za tą miłością pójść). A czyni to przez… pokazywanie nam miłości, i wreszcie przez ostateczny dowód: miłość, która się wydaje na śmierć. 

Na koniec tej modlitwy porozmawiaj z Jezusem o tym wszystkim, co Cię najbardziej poruszy, co przeżyjesz jako ważne dla Twego życia. Te poruszenia zapisz w swoim dzienniku, by bardziej Cię dotknęły i miały moc przemienić Twoje życie.