Wprowadzenie do modlitwy na 26 Niedzielę zwykłą, 27 września
Tekst: Mt 21, 28-32
Prośba: o łaskę słuchania Słowa Jezusa, usłyszenia ich i wypełnienia całym życiem.
Myśli pomocne w rozważaniu:
Co myślicie? Pewien człowiek miał dwóch synów. Zwrócił się do pierwszego i rzekł: „Dziecko, idź i pracuj dzisiaj w winnicy”. Ten odpowiedział: „Idę, panie!”, lecz nie poszedł.
- Słowa, które Jezus dzisiaj wypowiada, które brzmią podobnie do przypowieści, mają pobudzić myślenie słuchaczy. Co myślicie? A co Ty myślisz każdego dnia? O czym myślisz najczęściej?
- Z myśleniem mamy czasem podwójny problem. Są myśli, które bardzo nas absorbują, „mielą się” w nas jak kawa w młynku, powodują dużo zamętu, wzbudzają lęk, wprowadzają ciemność, brak ufności, bezradność, zaciemniają widzenie, itp. Myśli, które są często złączone z przeżywaniem czegoś intensywnie. Myśli, które często mówią o życiu zmartwieniami (co czyni nas nierzadko „martwymi” za życia), życiu lękami, życiu niepogodzonym (bo ktoś mi zrobił to czy tamto, nie umiem mu wybaczyć, więc rozmyślam o tym nieustannie, tracąc siły, energię do życia, jasność widzenia). Na co trudno mi się w życiu zgodzić? Te myśli często mało mają wspólnego z samym myśleniem lecz są nieprzeżytymi emocjami, które zamiast pozwolić sobie przeżyć, poczuć – rozmyślamy o nich i szukamy ulgi w głowie, co jest niemożliwe do spełnienia. Więc męczymy się niemiłosiernie, a czasem męczymy tym także innych.
- I jest drugi rodzaj myślenia, właśnie ten, do którego Jezus dzisiaj pobudza. Kiedy jest jakiś problem, kiedy jest trudność, kiedy nie wiemy.. to czasem nie chcemy podjąć wysiłku, by pomyśleć, by próbować rozwiązać problem, podjąć decyzję i ją zrealizować (życie się może przez to poprawić). My wolimy od tego uciec, nie myśleć, nie reflektować nad życiem, nad tym, co ważne, co do zrobienia. Uciekamy od zaangażowania umysłu w sprawy naprawdę ważne. A szczególnie w życiu duchowym bardzo mało ludzi używa rozumu, używa myślenia. Wolimy iść na łatwiznę, żeby ktoś za nas pomyślał, ktoś podsunął rozwiązanie, ktoś za nas coś zrobił… Dwie skrajności: albo nadmiernie rozmyślamy nad tym, co nie jest tego warte i niszczy nas, albo wcale nie myślimy tam, gdzie należałoby myśleć. Niech to pytanie Jezusa drąży Twoje serce: Co myślisz?
Który z tych dwóch spełnił wolę ojca?» Mówią Mu: «Ten drugi».
- Przykład Jezusa o ojcu i dwóch synach (zobacz, że podobny przykład jest w przypowieści o synu marnotrawnym) mówi nam o celu naszej relacji z Bogiem. Pozornie byśmy powiedzieli, że są tutaj przeciwstawione sobie dwie postawy: albo ktoś mówi, że zrobi, a nie robi, albo ktoś mówi, że nie zrobi, ale ostatecznie robi. Lecz to nie jest przypowieść o tym, że trzeba robić. To przypowieść o tym, by pełnić wolę Ojca. A żeby ją pełnić to najpierw trzeba usłyszeć Słowo Ojca. Pierwszy syn słyszał, co ojciec do niego mówi, ale nie po-słuchał go (=nie wypełnił tego słowa). Ten drugi zaś też słyszał, ale jego odpowiedź była odmowna. Powiedzielibyśmy – był przynajmniej szczery i konsekwentny. Jednak słyszymy, że potem zastanowił się (czyli pomyślał) i z tego myślenia podjął decyzję, by posłuchać głosu ojca i zmienić swoją decyzję. My przecież także chcemy pełnić wolę Ojca niebieskiego. Ile w tym jest jedynie deklaracji, a ile faktycznych decyzji prowadzących do zmiany życia?
«Zaprawdę, powiadam wam: Celnicy i nierządnice wchodzą przed wami do królestwa niebieskiego. Przyszedł bowiem do was Jan drogą sprawiedliwości, a wy mu nie uwierzyliście. Uwierzyli mu zaś celnicy i nierządnice. Wy patrzyliście na to, ale nawet później nie opamiętaliście się, żeby mu uwierzyć».
- Warto nad tymi słowami Jezusa zatrzymać się w całości i kilka razy je przeczytać z uważnością. Jezus nie mówi tego do „ateistów”, bo takich wtedy nie było w naszym rozumieniu. Mówi do ludzi bardzo pobożnych, bardziej niż przeciętnie. Co nam by chciał dzisiaj powiedzieć tymi słowami? Gdzie jest nasza niewiara? Jak się objawia? Dla Jezusa niewiara to jest nie przyjęcie słów Boga i nie wypełnienie ich. Można słuchać ale co z tego? O tym mówi też na koniec kazania na Górze – „nie każdy, kto mi mówi: Panie, Panie, wejdzie do królestwa niebieskiego…” (Mt 7, 21). Można słuchać słowa, nawet się nim zachwycać (Żydzi też byli pełni podziwu dla słów Jezusa), można wołać: Panie, Panie – i nie pozwolić, by życie się zmieniło. Słowo, które zostaje zamknięte w metalowym pudełku naszego serca – nie wyda plonu.
Na koniec tej modlitwy porozmawiaj z Jezusem o tym wszystkim, co Cię najbardziej poruszy, co przeżyjesz jako ważne dla Twego życia. Te poruszenia zapisz w swoim dzienniku, by bardziej Cię dotknęły i miały moc przemienić Twoje życie.