Wprowadzenie do modlitwy na środę, 15 lipca 2026 r.
Tekst: Mt 11, 25-27
Prośba: o prostotę serca
Myśli pomocne w rozważaniu:
- (…) zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tajemnice królestwa zostały objawione ludziom prostym, prostego serca, a zakryte przed mądrymi i uczonymi. Ta boża logika odbiega od tego, czego uczy nas świat. Uznawana jest raczej mądrość, wiedza niż prostota. Czym dla mnie jest prostota, bycie ewangelicznym prostaczkiem?
- Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie. Bóg ma upodobanie w prostocie. Można być wykształconym, a jednocześnie być pokornym, prostym, mieć świadomość swojej słabości i niedoskonałości. Wiedzieć, że bez Boga nic nie mogę uczynić. To pokazuje poniekąd gdzie pokładam swoją ufność, w czym upatruję swojej wartości.
- (…) ani Ojca nikt nie zna, tylko Syn i ten, komu Syn zechce objawić. W Ewangelii Jezus objawia swoim uczniom Ojca. Pokazuje Go przez przypowieści, mówi o Nim wprost, świadczy o Bogu przez swoje czyny. Pragnie, aby ci, którzy z Nim idą poznali Ojca, aby wejść w relację z Nim. W naszym życiu w różny sposób mieliśmy okazję poznawać Boga. Niekiedy Jego obraz został nam przedstawiony w bardzo wykrzywiony sposób. Jaki jest mój obraz Boga?
Na koniec tej modlitwy porozmawiaj z Jezusem o tym wszystkim, co Cię najbardziej poruszy, co przeżyjesz jako ważne dla Twego życia. Te poruszenia zapisz w swoim dzienniku, by bardziej Cię dotknęły i miały moc przemienić Twoje życie.
Bardzo współczuję takiej traumy i wypaczenia obrazu Boga.
Gdy miałem może 2 czy 3 lata bardzo bałem się wody – żeby się nie utopić. Gdy dziadek zabrał mnie na przepłynięcie łódka po jeziorze, urządziłem taką histerię, że musieli mnie położyć na dnie, żebym nie widział wody.
Bóg się o mnie upomniał i przekonywał, że jest DOBRY. I gdy z moimi dziećmi wypływaliśmy kutrem rybackim w morze, to największą atrakcją było – staliśmy na samym dziobie – , gdy fala okazywała się taka mocna, że wszyscy byliśmy nią zmoczeni.
Oto jak Bóg mówi nam wszystkim „Nie bójcie się”.
Danuto – niech strach w tobie całkiem zgaśnie.
Bardzo dziękuję
Wychowywałam się w środowisku, które obwiniało Boga za wszystkie, nieszczęścia. Cokolwiek, komukolwiek stało się złego to była kara Boża.
Odkąd pamiętam, moja mama zachęcała mnie do modlitwy słowami: zmów paciorek, bo Cię Bozia ukarze. Byłam ciut starsza to słyszałam: idź do kościoła, bo Cię Bóg ukarze. Modliłam się, chodziłam do kościoła ze strachu. Każda spowiedź była traumą, bo Bóg dopisał kolejne grzechy żeby solidnie mnie kiedyś ukarać.
Dzisiaj mam 79 lat i wiem, że Bóg jest Miłością i Miłosierdziem, a mimo tego strach jeszcze się we mnie „tli”.