Wprowadzenie do modlitwy na sobotę, 11 lipca, św. Benedykta

Tekst: Psalm 34

Prośba: o rozpromienione serce wpatrzone w Boga.

Myśli pomocne w rozważaniu:

Będę błogosławił Pana po wieczne czasy, * Jego chwała będzie zawsze na moich ustach. Dusza moja chlubi się Panem, * niech słyszą to pokorni i niech się weselą.

  • Na dzisiejszej modlitwie spróbuj przejść powoli Psalm, który Kościół nam proponuje w liturgii. Wchodząc w modlitwę przeczytaj go pierwszy raz bardzo powoli. Wypowiada słowo po słowie jakby kropla wody kapała na miękką gąbkę. Pozwól słowu wsączać się w Twój umysł i serce. Nie spiesz się i nawet gdyby Twoja modlitwa dzisiaj tylko na tym polegała, że powoli będziesz czytał ten Psalm kilka razy – to wystarczy.
  • Psalm zaczyna się on od wychwalania Pana. Człowiek jest stworzony, by oddać chwałę Bogu całym swoim życiem (por. św. Ignacy z Loyoli, Ćwiczenia Duchowe nr 23). Autor używa słów radykalnych: po wieczne czasy, zawsze. To brzmi jak stała dyspozycja serca by chwalić Boga we wszystkim i zawsze. Zatrzymuj się w tych momentach i patrz na swoje serce i jego pragnienia (nie na to, by siebie rozliczać z tego, czy tak robisz). Czy pragniesz, by słowa tego Psalmu stały się Twoim życiem, by się w Twoim życiu wypełniły?

Wysławiajcie razem ze mną Pana, * wspólnie wywyższajmy Jego imię. Szukałem pomocy u Pana, a On mnie wysłuchał * i wyzwolił od wszelkiej trwogi.

  • Z osobistego uwielbiania Pana Psalmista idzie dalej i zaprasza do tego wszystkich, którzy są z nim. Człowiek nie jest bowiem stworzony, by żył sam dla siebie (wtedy zapadnie się w sobie jak „czarna dziura” – czyż tym nie jest piekło?). Czy masz pragnienie, by uwielbianie Boga Twoim życiem (czasem zupełnie bez słów) pociągało innych i zapraszało ich do tego samego?
  • Motywacją dla psalmisty jest to, co Bóg dla niego uczynił, a o czym on innym opowiada. Jego słowa brzmią ogólnie, ale możesz pod nie włożyć swoje życie. Kiedy szukałeś pomocy u Pana a On Ciebie wysłuchał? Kiedy i jak wyzwolił Ciebie od trwogi, lęku, obawy o siebie?

Spójrzcie na Niego, a rozpromienicie się radością, * oblicza wasze nie zapłoną wstydem. Oto zawołał biedak i Pan go usłyszał,* i uwolnił od wszelkiego ucisku.

  • Spojrzeć Bogu w twarz, by nasza twarz była rozpromieniona z radości. Znasz takie uczucie, kiedy patrzyłeś komuś w twarz cieszą się na jego widok z rozpromienionym uśmiechem? Św. Ignacy zaprasza każdego modlącego się, by rozpoczynał modlitwę od uświadomienia sobie, że Bóg patrzy na niego (Ćwiczenia Duchowe nr 75). Od spojrzenia rozpoczyna się relacja, spotkanie. Ta modlitwa mogłaby być jedynie takim patrzeniem Jemu w twarz i niczego więcej nie byłoby Ci potrzeba. Spróbuj.

Anioł Pański otacza szańcem bogobojnych,* aby ich ocalić. Skosztujcie i zobaczcie, jak Pan jest dobry, * szczęśliwy człowiek, który znajduje w Nim ucieczkę.

Bójcie się Pana, wszyscy Jego święci,* gdyż bogobojni nie zaznają biedy. Bogacze zubożeli i zaznali głodu,* szukającym Pana niczego nie zabraknie.

  • Jeśli potrzebujesz jeszcze zatrzymać się nad ostatnimi dwiema zwrotkami tego Psalmu to możesz to zrobić. Na nowo wsłuchaj się w to, co one mówią. Bardziej patrz na swoje serce i jego pragnienia (które te słowa mogą wzbudzać) niż na szukaniu swoich braków czy rozliczaniu się, że np. taki nie jesteś. Słowo Boże przede wszystkim pragnie nas przyciągnąć do serca Boga – Bóg bowiem zna naszą głębię, jej tęsknoty ale i jej biedę (grzeszność) i doskonale wie, że szukanie błędów, rozliczanie czy karanie nie było motywujące w sposób pozytywny (przyciągający, pociągający) do prawdziwej miłości.

Na koniec tej modlitwy porozmawiaj z Jezusem o tym wszystkim, co Cię najbardziej poruszy, co przeżyjesz jako ważne dla Twego życia. Te poruszenia zapisz w swoim dzienniku, by bardziej Cię dotknęły i miały moc przemienić Twoje życie.