Wprowadzenie do modlitwy na sobotę, 4 lipca
Tekst: Mt 9, 14-17
Prośba: bym pozwolił/a Jezusowi kształtować moje serce według Jego serca i życia.
Myśli pomocne w rozważaniu:
Po powrocie Jezusa z krainy Gadareńczyków podeszli do Niego uczniowie Jana i zapytali: «Dlaczego my i faryzeusze dużo pościmy, Twoi zaś uczniowie nie poszczą?»
- Ta scena nie jest bezpośrednio po powrocie z krainy Gadareńczyków. Po powrocie Jezus uzdrowił jeszcze paralityka, któremu najpierw odpuścił grzechy – i za to został nazwany bluźniercą, a potem powołał Mateusza, gdzie na uczcie usłyszał pytanie: „Dlaczego wasz Nauczyciel jada wspólnie z celnikami i grzesznikami?”. To jest najbliższy kontekst dzisiejszej ewangelii. Widzimy Jezusa, którego śledzą, atakują, próbują podważyć wszystko, co robi… bo to im się nie mieści w głowie, w ich „schematach”, które sobie potworzyli, schematach życia duchowego, religijnego i praktycznego. Popatrz też na Jezusa. Jak On może przeżywać te ciągłe ataki, przed którymi się broni. Zobacz, że jest w tym cierpliwy, nigdy nie powiedział „zostawmy Żydów, z nimi się nie da, chodźmy gdzie indziej…”. Nie opuszcza ich, nie zostawia, nie ucieka od nich „dla świętego spokoju”. Cierpliwy Bóg, który ciągle próbuje, nie zniechęca się, czasem mówi im twarde słowa, ale próbuje dotrzeć do ich serca. Do Twojego również próbuje dotrzeć na różne sposoby.
- Żydzi widzą jak Jezus i uczniowie są na uczcie i że „jedzą i piją z celnikami i grzesznikami” i to ich „odpala”. Więc pytają o posty. Z każdej strony próbują Jezusa zaatakować, czepić się każdej rzeczywistości, nie odpuszczają w swojej zaciętości przeciwko Niemu. Szukają w Jezusie niespójności, by Go zdyskredytować w oczach ludzi, by te tłumy za Nim nie chodziły, by na nowo powrócił ich autorytet, by nikt nie podważał ich życia (niespójnego, chwilami wręcz niemoralnego). Oni nie mają w planach zmienić swoje życie (nawrócić się – do czego nawoływał i Jan Chrzciciel i teraz Jezus) lecz chcą, by zmieniło się ich otoczenie i dostosowało do ich niespójnego życia. W naszym otoczeniu znajdziemy też takich ludzi. A może w sobie samym znajdziesz takie postawy? Co przeżywasz w związku z tym? Co chcesz powiedzieć Jezusowi o tym?
Czy goście weselni mogą się smucić, dopóki pan młody jest z nimi? Lecz przyjdzie czas, kiedy zabiorą im pana młodego, a wtedy będą pościć.
- Jezus nie zamierza z nimi „walczyć” na argumenty. Skoro co chwila doświadcza oporu z ich strony – oporu w przyjęciu Jego słowa, doświadcza ataków, podstępnych pytań, itd. to prawdopodobnie wie, że wystawianie argumentów przeciwko argumentom nic nie zmienia, racja przeciw innej racji nic nie daje. Ty masz swoją rację, my mamy swoją racje – i możemy się rozejść w różne strony. Racje nie budują relacji. Jezusowi chodzi o coś zupełnie innego. Nie tyle, żeby przyjęli Jego racje tylko Jego życie, które jest życiem Bożym, życiem Ojca („Ja i Ojciec jedno jesteśmy”). To ciągłe wysuwanie „racji” ze strony elit pokazuje, że oni przed tym stawiają opór, tego nie chcą i wolą zostać przy swoim. Jakby to, co Boże ich nie interesuje i – co jest paradoksalne – nie interesuje ich to w „imię Boga”, któremu służą.
- Stąd Jezus nie wysuwa nowych argumentów tylko daje obraz, przykład, by poruszyć serce (a nie uruchomić jedynie intelekt). Daje obraz do zastanowienia – a tak naprawdę obraz, żeby poruszył serce. Zaprasza, by to „zastanowienie” było podobne do Maryi, która wszystkie sprawy „rozważała w sercu” (a nie intelektualnie obrabiała i przekuwała w argumenty „przeciw” lub „za”). Zostań więc w tej modlitwie z tym, co Jezus mówi i pozwól, by zarezonowało w Twoim sercu, znalazło w nim swoje miejsce i dało odpowiedź na to, kim chcesz być, jaki chcesz być.
Na koniec tej modlitwy porozmawiaj z Jezusem o tym wszystkim, co Cię najbardziej poruszy, co przeżyjesz jako ważne dla Twego życia. Te poruszenia zapisz w swoim dzienniku, by bardziej Cię dotknęły i miały moc przemienić Twoje życie.