Wprowadzenie do modlitwy na Uroczystość Zesłania Ducha Świętego, 24 maja

Tekst: Ps 104

Prośba: o życie prawdziwie życiem Bożym, życiem Ducha, który mieszka w Tobie.

Myśli pomocne w rozważaniu:

  • Zachęcam dzisiaj, byś stanął na modlitwie z Psalmem 104, którego fragment jest śpiewany w dzisiejszej liturgii. To piękny Psalm wychwalający Boga we wszystkim, co czyni dla nas. Liturgia proponuje trzy zwrotki wybranych wersów Psalmu i możesz przy tym pozostać (link powyżej), ale zachęcam, by w miarę możliwości sięgnąć do całego Psalmu – znajdziesz go TUTAJ. Trwaj z tym Psalmem w spokojnym rytmie, powtarzając sobie niektóre wersy po kilka razy, pozwalając by głęboko wniknęły w Twojego ducha.

Błogosław, duszo moja, Pana! O Boże mój, Panie, jesteś bardzo wielki! Odziany we wspaniałość i majestat, światłem okryty jak płaszczem. Rozpostarłeś niebo jak namiot…

  •  Już w pierwszym wersie mamy cel wszystkiego – błogosław Pana. Dlaczego? Bo On jest bardzo wielki. Kolejne wersy pokażą w czym jest wielki – bo wszystko stworzył, uczynił, uporządkował (z pierwotnego chaosu), zrobił przestrzeń dla życia, też Twojego życia. Jest odziany we wspaniałość i majestat, okrywa się światłem jak płaszczem. Dla Ciebie światło jest czymś, bez czego nie da się żyć, dla Niego jest płaszczem. Więc jakby jest większy od światła, On sam jest światłością świata. Trwaj chwilę z tymi słowami, rozważaj albo tylko nasycaj się nimi trwając w Jego obecności.
  • Rozpostarł niebo jak namiot… więc cała ziemia jest jakby namiotem. Dlaczego namiot? To brzmi jak komnata zaślubin. Żydzi kiedy byli w drodze, mieszkali w namiotach. Można powiedzieć, że ziemia jest komnatą zaślubin Boga z człowiekiem, jest miejscem, w którym dochodzi do spotkania Stwórcy ze swoim stworzeniem, Ojca ze swoimi dziećmi, Oblubieńca ze swoją oblubienicą.

Jak liczne są dzieła Twoje, Panie! Ty wszystko mądrze uczyniłeś, ziemia jest pełna Twoich stworzeń.

  • Zatrzymaj się także przy zachwycie, jaki ma w sobie autor Psalmu, kiedy zwraca się do Boga. Co jest w Tobie, kiedy z Bogiem rozmawiasz? Czy jest tam także miejsce na zachwyt, uwielbienie, błogosławienie…? Czy jest przestrzeń na dziękowanie, na przyjmowanie z wdzięcznością osób i wydarzeń, różnych okoliczności życia? Czy jest miejsce na proszenie z wiarą i zaufaniem, z otwartością na to, że Bóg to spełni lub nie – bo jest w pełni wolny (tak jak my)? Na co masz miejsce w sobie kiedy spotykasz się z Bogiem? A może tylko na żalenie się i utyskiwanie na swój los, obrażanie się na rzeczywistość, że nie jest taka, jak byś sobie ją zamarzył? Czy jest przestrzeń na przyjmowanie swojego życia i miłość (życia), czy też na to, że to życie „zawsze nie jest takie, jak powinno być” (powinno?)?
  • Dzieła Pana są liczne i wszystkie uczynił mądrze. Czy tak patrzysz na siebie? Bóg Ciebie mądrze pomyślał, jesteś wystarczający, niczego Ci nie brakuje by żyć i się rozwijać. Kiedy jednak nie widzisz w swoim istnieniu zamysłu Boga i Jego mądrości, to może się okazać, że tego życia nie przyjmiesz (nie pokochasz jako daru Boga) i wiecznie będziesz na wszystko narzekał. A ostatecznie to może znaczyć, że nie przyjmujesz Boga jako Boga, tylko sam chciałbyś być bogiem (bo przecież Ty byś to lepiej urządził). Kiedy więc włącza Ci się w codzienności narzekanie, uświadom sobie o co tak naprawdę chodzi.

Wszystko to czeka na Ciebie, byś dał im pokarm w swym czasie. Gdy im udzielasz, zbierają; gdy rękę swą otwierasz, sycą się dobrami. Gdy skryjesz swe oblicze, wpadają w niepokój; gdy im oddech odbierasz, marnieją i powracają do swojego prochu. Stwarzasz je, gdy ślesz swego Ducha (napełniając swym Duchem) i odnawiasz oblicze ziemi. (Ps 104, 27-30).

  • Wszystkim swoim dziełom Ojciec daje pokarm we właściwym czasie, daje w obfitości, nieustannie otwiera swoją rękę dla Ciebie. Czy to widzisz? Całe nasze życie jest nakierowane na Boga i kiedy ukrywa się przed nami (skrywa swe oblicze) wpadamy w niepokój (św. Ignacy nazwałby to strapieniem duchowym). Mamy w życiu różne niepokoje, ale czy wzbudza nasz niepokój to, że np. pogarsza się nasza więź z Bogiem? Czy zauważamy to? Czy naszą jedyną troską i niepokojem są nasze sprawy, życiowe problemy, które naprawdę są ważne. Ale czy to jest wszystko? Czy kiedy „gubisz” Boga albo wręcz odwracasz się do Niego plecami (por. Jr 7, 23-28) nie odczuwasz niepokoju, tęsknoty, poszukiwania Go nieustannie? Owszem, czasem On sam, z własnej woli, jakby odwraca twarz, usuwa się. Czy po to, by cię zgubić? A może po to, byś zaczął szukać, by Ci zaczęło brakować nie tylko dóbr doczesnych, zaszczytów, racji, ludzkiej przychylności, ale przede Jego obecności? On jest OBECNY w Twojej duszy nieustannie mocą Ducha Świętego. Uświadamiaj to sobie ciągle, byś naprawdę żył.
  • Jesteś nieustannie stwarzany przez Ducha Świętego. Jeśli prawdziwie żyjemy życiem Boga to podejmujemy nasze życiowe decyzje w dialogu z Nim, a nie w oddzieleniu od Niego. Czy tak jest naprawdę? Bo często podejmujemy różne decyzje i jedynie od Niego chcemy, by nam w nich błogosławił, sprzyjał, by się udały. Nasze decyzje. Tak, mamy podejmować decyzje i wcielać je w życie, angażować się całymi sobą. Ale czy robimy to z Nim czy obok Niego? To Duch sprawia, że wszystko możemy czynić z Bogiem, że wszystko w naszym życiu może się dziać „przez Chrystusa, z Chrystusem i w Chrystusie…”. To wtedy zaczyna się powoli spełniać w naszym życiu modlitwa Ojcze nasz: „bądź wola Twoja”. A to wszystko jest niemożliwe bez Ducha Świętego.

Na koniec tej modlitwy porozmawiaj z Jezusem o tym wszystkim, co Cię najbardziej poruszy, co przeżyjesz jako ważne dla Twego życia. Te poruszenia zapisz w swoim dzienniku, by bardziej Cię dotknęły i miały moc przemienić Twoje życie.