Wprowadzenie do modlitwy na środę, 20 maja
Tekst: J 17, 11b-19
Prośba: o całkowite zjednoczenie z Chrystusem w tym życiu i przyszłym.
Myśli pomocne w rozważaniu:
Ojcze Święty, zachowaj ich w Twoim imieniu, które Mi dałeś, aby tak jak My stanowili jedno.
- Jezus w Wieczerniku się modli. To Jego ostatnie słowa do uczniów zanim pójdzie na mękę i śmierć. Modli się, zwraca się do Ojca mówiąc Mu o uczniach. Uczniowie słuchają tej modlitwą, są tam z Jezusem. Co mogli czuć, co przeżywać? Jak Tobie z Jego modlitwą, bo przecież także jesteś uczniem Jezusa?
- Powraca do tematu jedności. Prosi Ojca, by ich zachował w swoim imieniu. Imieniu czyli tożsamości. By uczniowie trwali w Bogu tak jak On trwa w nich. By stanowili jedno na wzór relacji w Trójcy Świętej. A ta jedność w Bogu nie opiera się na jakichś sojuszach, umowach, kompromisach tylko na tym, że Ojciec cały daje siebie Synowi, a Syn cały daje siebie Ojcu. I to ich wzajemne obdarowanie jest Duchem Świętym. W jaki sposób Ty budujesz relacje, zwłaszcza te najważniejsze dla Ciebie?
Ale teraz idę do Ciebie i tak mówię, będąc jeszcze na świecie, aby moją radość mieli w sobie w całej pełni.
- Mieć w sobie radość Jezusa. Nie swoją radość, nie wesołkowatość płynącą z rzeczy zewnętrznych. Radość Jezusa, radość, którą On przeżywa. A przecież On idzie na śmierć… jakąś radość ma w sobie? Radość istnienia i radość ofiarowania siebie dla braci. Nam trudno to pojąć. Grzech tak nam zaciemnia widzenie istoty rzeczy, że myślimy, że aby się cieszyć – trzeba mieć, posiadać. Nie tylko pieniądze czy rzeczy materialne. Takie ogólne „mieć”. Kiedy doświadczamy, że czegoś nie mamy, że są jakieś „braki” wtedy dobrze „wiemy, że nie ma się z czego cieszyć”. Boża zaś radość jest z samego faktu istnienia oraz możliwości ofiarowania siebie aż do końca („do końca ich umiłował” – J 13,1). Kiedy wchodzimy w tę logikę doświadczamy radości, które świat dać nie może („świat” czyli logika tego świata zranionego przez grzech).
Nie proszę, abyś ich zabrał ze świata, ale byś ich ustrzegł od złego. Oni nie są ze świata, jak i Ja nie jestem ze świata.
- Wsłuchaj się w tę prośbę Jezusa do Ojca. My czasem mamy takie myśli, by Jezus już nas zabrał z tego świata, zabrał od tych trudności i problemów, jakie nas dotykają. Jezus jednak prosi Ojca, by nas – swoich uczniów – ustrzegł od złego, to znaczy, byśmy nie dali się zwieść logice tego świata, lecz prawdziwie żyli Ewangelią niezależnie od tego, co nas będzie w życiu spotykać. I mówi, że uczniowie nie są ze świata jak i On, Jezus, nie jest ze świata. Ale przecież my jesteśmy ze świata! Tak, jednak kiedy żyjemy logiką Ewangelii, logiką Słowa Bożego, wtedy nie jesteśmy z tego świata, tzn. nie żyjemy „tym światem” (i jego logiką zemsty, lęku, niepokoju, dbania jedynie o siebie, itd.). Jezus modli się w ten sposób za Ciebie. Co odczuwasz w związku z tym?
A za nich Ja poświęcam w ofierze samego siebie, aby i oni byli uświęceni w prawdzie.
- Ostatnie akordy dzisiejszej „muzyki” Jezusa – słów Jego modlitwy. Aby uczniowie byli uświęceni w prawdzie, czyli aby żyli życiem Bożym – Jezus poświęca samego siebie w ofierze. Ofiarowuje siebie całego, by to mogło się spełnić. By oni Jego radość mieli w sobie, by byli zachowani w imieniu Ojca, by byli jedno. Te słowa Jezusa przeplatają się tutaj jak takty pięknej (choć trudnej) muzyki, jak nitki tuniki, którą Jezus miał na sobie – całej tkanej od góry do dołu. Jedność… radość… ofiarowanie siebie… prawda… Jak te słowa Jezusa, Jego modlitwy do Ojca, rezonują w Twoim sercu?
Na koniec tej modlitwy porozmawiaj z Jezusem o tym wszystkim, co Cię najbardziej poruszy, co przeżyjesz jako ważne dla Twego życia. Te poruszenia zapisz w swoim dzienniku, by bardziej Cię dotknęły i miały moc przemienić Twoje życie.