2 Niedziela Wielkanocna – Miłosierdzia Bożego | 12 kwietnia 2026
Tekst: J 20, 19-31
«Pokój wam!» A to powiedziawszy, pokazał im ręce i bok. Uradowali się zatem uczniowie, ujrzawszy Pana. A Jezus znowu rzekł do nich: «Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam». Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: «Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane». Ale Tomasz, jeden z Dwunastu, zwany Didymos, nie był razem z nimi, kiedy przyszedł Jezus. Inni więc uczniowie mówili do niego: «Widzieliśmy Pana!» Ale on rzekł do nich: «Jeżeli na rękach Jego nie zobaczę śladu gwoździ i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ, i ręki mojej nie włożę w bok Jego, nie uwierzę».
Prośba: o łaskę nieustannego bycia PRZY Jezusie. Proś także o łaskę wielkiej radości i wesela z tak wielkiej chwały i radości Chrystusa, naszego Pana.
- Podobnie jak w poprzednich dniach bądź w tej scenie zgodnie z rozumieniem kontemplacji św. Ignacego zawartego w Ćwiczeniach Duchowych [ĆD 114]: „kontemplując (…), tak jakbym [rzeczywiście] był obecny”. Wchodząc w biblijną scenę jesteś w niej obecny, mówiący, działający, czujący, a nie jak byś oglądał film w kinie. To ważne, ponieważ bycie jedynie obserwatorem nie przemienia serca. Czasem w taki sposób przeżywamy także nasze życie – jakbyśmy je zaledwie obserwowali, a nie uczestniczyli w nim całkowicie. Chodzi więc o patrzenie zaangażowane, nie o bierne przyglądanie się temu, co się dzieje, bez żadnej reakcji z Twojej strony.
- Bądź zatem wraz z uczniami w Wieczerniku, w którym przebywają uczniowie. Zamknięci z obawy przed Żydami, przestraszeni. Tam przychodzi Jezus. Staje pośrodku. Wchodzi do wnętrza, do środka, pojawia się tam. W samy centrum ich obecnego życia. Uświadom to sobie, zatrzymaj przy tym fakcie i zobacz, jak Ci z tym jest, że Jezus właśnie w taki sposób w takim miejscu się pojawia. Ich życia i Twojego życia.
- Posłuchaj słów, które do nich wypowiada. Mówi o pokoju, o posłaniu i odpuszczeniu grzechów. W jaki sposób wypowiada to do uczniów, których przed męką nazwał przyjaciółmi. Ciebie także, jesteś wszak Jego uczniem. Jak w Tobie brzmią te słowa? Bo pokój, posłanie i odpuszczanie grzechów nie dotyczy tylko duchownych, nie tylko sakramentów…
- Wśród uczniów nie ma Tomasza. Ciekawe gdzie był. Kiedy jednak już się znajduje razem ze wszystkimi – nie wierzy im, że spotkali Żyjącego Pana. Chce dotknąć, doświadczyć, poczuć. Słuchaj słów Tomasza, kiedy wypowiada je do pozostałych uczniów. Czy blisko Ci do niego? Rozumiesz go? A może nie, może uważasz, że tylu widziało Jezusa, że powinien wierzyć im na słowo. Zobacz jak Ci się słucha Tomasza.
- Przypatrz się dobrze spotkaniu Jezusa z Tomaszem. Wszystko rozpoczęło się podobnie jak 8 dni wcześniej. Lecz zaraz po przyjściu Jezus zwraca się ku swojemu ukochanemu uczniowi i zaprasza go do bliskości. Do dotykania Jego ran. Patrz na to, co robi Tomasz. Czy chciałbyś być na jego miejscu? Co Ci w tym przeszkadza? Jeśli uda Ci się podejść do Jezusa i dotknąć Go – na Jego zaproszenie – uświadom sobie co czujesz. Jeśli nie, także zobacz co Ci nie pozwala się przybliżyć do Niego. Nazwij tę przeszkodę czy opór. Możesz to także wypowiedzieć wobec Jezusa.
- Pamiętaj o tym, by być obecnym w tej scenie – nie jako widz, bierny obserwator, ale jako uczestnik tych wydarzeń, które dzieją się w Twojej wyobraźni – lecz ona w czasie tej modlitwy staje się miejscem teologicznym, „miejscem” spotkania z Bogiem, przestrzenią patrzenia, słuchania, mówienia i działania – Bożego i Twojego. Kiedy kontemplujesz tę scenę (i każdą inną) to z delikatną uważnością sprawdzaj swoje odczucia i myśli, bądź swoją uważnością blisko tego, co się w Tobie rodzi pod wpływem tej sceny. W ten sposób pozwalasz, by Słowo Boże, które w Twojej wyobraźni staje się obrazem, przemówiło do Ciebie. Zauważ, że my tak normalnie w codzienności myślimy „obrazami”. Zanim pojawi się w nas koncepcja myślna, najpierw posługujemy się obrazem (kiedy komuś pokazujesz drogę na dworzec to nie mówisz mu współrzędnych, lecz „malujesz” obraz drogi – co on zobaczy po drodze i w ten sposób dojdzie). W tej modlitwie więc zobacz, jaki obraz powstał w Twoim sercu i dokąd Cię zaprowadził: do jakiego spotkania, z kim?
Na koniec modlitwy zatrzymaj się na chwilę i uświadom sobie to, z czym ją kończysz, jakie odczucia Ci teraz towarzyszą, jakie myśli, pragnienia, chęć do działania czy zniechęcenie. Bądź szczery wobec siebie samego i wobec Boga. Możesz Mu o tym powiedzieć. Możesz także zapisać sobie kilka myśli czy intuicji, które najbardziej Cię w modlitwie dotykały.
UWAGA! Może tak być, że nie uda Ci się wejść w daną scenę tak, jak sam byś chciał. Możesz mieć poczucie, że jesteś bardziej widzem niż uczestnikiem tych wydarzeń. Czasami będzie się to zmieniać każdego dnia (raz będzie łatwiej, raz trudniej), a czasami będzie tak, jakbyś stale nie uczestniczył w scenie tylko ją oglądał oczami wyobraźni. Nie zrażaj się tym. Nie modląc się w ten sposób na co dzień prawdopodobnie będziesz potrzebował więcej czasu na wewnętrzne przestawienie swego ducha, rozumu, wyobraźni, emocji na taką modlitwę (w której nie rozważasz ale patrzysz, słuchasz, dotykasz… czyli uczestniczysz). Próbuj każdego dnia na nowo. Może być też tak, że w swoim życiu w ogóle wolisz więcej myśleć niż przeżywać i, być może, zdasz sobie sprawę, że o życiu wolisz „rozmyślać” niż w nim uczestniczyć. Wtedy módl się tak, jak będziesz potrafił, prosząc Boga także o tę łaskę, by pozwolić Ci doświadczać i przeżywać swoje własne życie oraz życie Boże, które jest w Jezusie Chrystusie w Jego słowie.