
Sobota Wielkanocna | 11 kwietnia 2026
Tekst: J 21, 15–23
A gdy spożyli śniadanie, rzekł Jezus do Szymona Piotra: «Szymonie, synu Jana, czy miłujesz Mnie więcej aniżeli ci?» Odpowiedział Mu: «Tak, Panie, Ty wiesz, że Cię kocham». Rzekł do niego: «Paś baranki moje!» I znowu, po raz drugi, powiedział do niego: «Szymonie, synu Jana, czy miłujesz Mnie?» Odparł Mu: «Tak, Panie, Ty wiesz, że Cię kocham». Rzekł do niego: «Paś owce moje!». Powiedział mu po raz trzeci: «Szymonie, synu Jana, czy kochasz Mnie?» Zasmucił się Piotr, że mu po raz trzeci powiedział: «Czy kochasz Mnie?» I rzekł do Niego: «Panie, Ty wszystko wiesz, Ty wiesz, że Cię kocham». Rzekł do niego Jezus: «Paś owce moje! Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci: Gdy byłeś młodszy, opasywałeś się sam i chodziłeś, gdzie chciałeś. Ale gdy się zestarzejesz, wyciągniesz ręce swoje, a inny cię opasze i poprowadzi, dokąd nie chcesz». To powiedział, aby zaznaczyć, jaką śmiercią uwielbi Boga. A wypowiedziawszy to rzekł do niego: «Pójdź za Mną!»
Piotr obróciwszy się zobaczył idącego za sobą ucznia, którego miłował Jezus, a który to w czasie uczty spoczywał na Jego piersi i powiedział: «Panie, kto jest ten, który Cię zdradzi?» Gdy więc go Piotr ujrzał, rzekł do Jezusa: «Panie, a co z tym będzie?» Odpowiedział mu Jezus: «Jeżeli chcę, aby pozostał, aż przyjdę, co tobie do tego? Ty pójdź za Mną!» Rozeszła się wśród braci wieść, że uczeń ów nie umrze. Ale Jezus nie powiedział mu, że nie umrze, lecz: «Jeśli Ja chcę, aby pozostał aż przyjdę, co tobie do tego?»
Prośba: o łaskę nieustannego bycia PRZY Jezusie.
- Bądź przy Jezusie kiedy, podczas spotykania ze swoimi uczniami nad Jeziorem Tyberiadzkim, prowadzi rozmowę z Piotrem. W swojej wyobraźni rozejrzyj się po tym miejscu, gdzie jesteście. Jak tu jest? Co widzisz? Ważne, byś nie próbował sobie przypominać scen z różnych filmów, lecz by to był Twój obraz – ponieważ to jest Twoja modlitwa, a nie oglądanie filmu.
- Bycie przy Jezusie, jak to sam przeżywał św. Ignacy i zostawił nam w Ćwiczeniach Duchowych [ĆD 114] oznacza: „kontemplując (…), tak jakbym [rzeczywiście] był obecny”. Wchodząc w biblijną scenę jesteś w niej obecny, mówiący, działający, czujący, a nie jak byś oglądał film w kinie. To ważne, ponieważ bycie jedynie obserwatorem nie przemienia serca. Czasem w taki sposób przeżywamy także nasze życie – jakbyśmy je zaledwie obserwowali, a nie uczestniczyli w nim całkowicie. Chodzi więc o patrzenie zaangażowane, nie o bierne przyglądanie się temu, co się dzieje, bez żadnej reakcji z Twojej strony.
- Kiedy patrzysz na Jezusa w tej scenie, równocześnie słuchaj słów, które wypowiada On i Piotr w tej rozmowie. Zobacz też jakie emocje tej rozmowie towarzyszą. Możesz też rozejrzeć się i zobaczyć, innych uczniów, którzy może są tuż obok, a może są w pewnej odległości od Jezusa i Piotra. Może też coś mówią, o czymś między sobą rozprawiają. Zobacz, w którym miejscu jesteś? Przy Jezusie? A może wśród innych uczniów? A może stoisz w miejscu Piotra? Co mówisz, co robisz, co czujesz?
- Zauważ, że jest ranek. Brzeg jeziora. Piotr może jeszcze nadal jest przemoczony po tym, jak wskoczył do wody. Znad jeziora może wiać lekki wiatr, a powietrze jest przesiąknięte zapachem ryb. Możesz także uruchomić inne zmysły wewnętrzne (wyobraźni), które mamy i do czego św. Ignacy zaprasza w kontemplacji z zastosowanie zmysłów (jak dotyk, smak, węch…) [ĆD 121].
Na koniec modlitwy zatrzymaj się na chwilę i uświadom sobie to, z czym ją kończysz, jakie odczucia Ci teraz towarzyszą, jakie myśli, pragnienia, chęć do działania czy zniechęcenie. Bądź szczery wobec siebie samego i wobec Boga. Możesz Mu o tym powiedzieć. Możesz także zapisać sobie kilka myśli czy intuicji, które najbardziej Cię w modlitwie dotykały.
UWAGA! Może tak być, że nie uda Ci się wejść w daną scenę tak, jak sam byś chciał. Możesz mieć poczucie, że jesteś bardziej widzem niż uczestnikiem tych wydarzeń. Czasami będzie się to zmieniać każdego dnia (raz będzie łatwiej, raz trudniej), a czasami będzie tak, jakbyś stale nie uczestniczył w scenie tylko ją oglądał oczami wyobraźni. Nie zrażaj się tym. Nie modląc się w ten sposób na co dzień prawdopodobnie będziesz potrzebował więcej czasu na wewnętrzne przestawienie swego ducha, rozumu, wyobraźni, emocji na taką modlitwę (w której nie rozważasz ale patrzysz, słuchasz, dotykasz… czyli uczestniczysz). Próbuj każdego dnia na nowo. Może być też tak, że w swoim życiu w ogóle wolisz więcej myśleć niż przeżywać i, być może, zdasz sobie sprawę, że o życiu wolisz „rozmyślać” niż w nim uczestniczyć. Wtedy módl się tak, jak będziesz potrafił, prosząc Boga także o tę łaskę, by pozwolić Ci doświadczać i przeżywać swoje własne życie oraz życie Boże, które jest w Jezusie Chrystusie w Jego słowie.