
Niedziela Zmartwychwstania Pańskiego | 05 kwietnia 2026
Tekst: O zmartwychwstaniu Chrystusa, naszego Pana. O Jego pierwszym objawieniu [Ćwiczenia Duchowe św. Ignacego z Loyoli nr 299]
Punkt 1. Objawił się Dziewicy Maryi. Pismo Święte wprawdzie o tym nie mówi, trzeba to jednak uznać za pewne, ponieważ powiedziano, że się objawił tak wielu innym. Pismo Święte bowiem zakłada, że mamy rozum, jak jest napisane: I wy jesteście bez rozumu?
Prośba: o łaskę nieustannego bycia PRZY Jezusie. Proś także o łaskę wielkiej radości i wesela z tak wielkiej chwały i radości Chrystusa, naszego Pana.
- Tej sceny nie ma w Piśmie świętym dlatego może być nam trudno sobie ją wyobrazić. Mimo wszystko spróbujmy. Ten jeden punkt, który daje św. Ignacy z Loyoli wiele wyjaśnia. Uważa on za pewne, że Jezus ukazał się także swojej Matce, skoro ukazał się tylu innym osobom. I choć ten fakt nie został zapisany św. Ignacy odwołuje się do naszego rozumu, który sam może wydedukować, że skoro ukazał się tylu innym, to czyż nie ukazałby się także i – przede wszystkim – swojej Matce? Dlatego, kiedy wprowadza rekolektanta w tydzień paschalny, właśnie tę kontemplację daje jako pierwszą: o ukazaniu się Jezusa swojej Matce.
- Podobnie jak w poprzednich dniach bądź w tej scenie zgodnie z rozumieniem kontemplacji św. Ignacego zawartego w Ćwiczeniach Duchowych [ĆD 114]: „kontemplując (…), tak jakbym [rzeczywiście] był obecny”. Wchodząc w biblijną scenę jesteś w niej obecny, mówiący, działający, czujący, a nie jak byś oglądał film w kinie. To ważne, ponieważ bycie jedynie obserwatorem nie przemienia serca. Czasem w taki sposób przeżywamy także nasze życie – jakbyśmy je zaledwie obserwowali, a nie uczestniczyli w nim całkowicie. Chodzi więc o patrzenie zaangażowane, nie o bierne przyglądanie się temu, co się dzieje, bez żadnej reakcji z Twojej strony.
- Spróbuj sobie wyobrazić gdzie znajduje się Maryja w momencie zmartwychwstania. Nie słyszymy w Biblii o tym, by rankiem poszła z kobietami do grobu (zobacz np. Mt 28, 1-10). Gdzie zatem jest? Może w Wieczerniku… może w innym miejscu… Zobacz oczami wyobraźni jak wygląda to miejsce. Popatrz na Maryję – jak wygląda, jak jest ubrana, co robi. Przypatruj się tej, która w Wielki Piątek stała pod krzyżem swego Syna. Jak teraz wygląda?
- Robiąc kolejny krok w modlitwie spróbuj zobaczyć moment, w którym pojawia się Jezus w tym pomieszczeniu. Jak się to odbywa? Jak wygląda Jezus? Co w tym momencie robi Maryja? Jak się witają? Czy coś do siebie mówią.. co mówią, czy słyszysz ich słowa? Czy dłużej rozmawiają? A może Jezus pojawia się tylko na chwilę?
- Pamiętaj o tym, by być obecnym w tej scenie – nie jako widz, bierny obserwator, ale jako uczestnik tych wydarzeń, które dzieją się w Twojej wyobraźni – lecz ona w czasie tej modlitwy staje się miejscem teologicznym, „miejscem” spotkania z Bogiem, przestrzenią patrzenia, słuchania, mówienia i działania – Bożego i Twojego. Kiedy kontemplujesz tę scenę (i każdą inną) to z delikatną uważnością sprawdzaj swoje odczucia i myśli, bądź swoją uważnością blisko tego, co się w Tobie rodzi pod wpływem tej sceny. W ten sposób pozwalasz, by Słowo Boże, które w Twojej wyobraźni staje się obrazem, przemówiło do Ciebie. Zauważ, że my tak normalnie w codzienności myślimy „obrazami”. Zanim pojawi się w nas koncepcja myślna, najpierw posługujemy się obrazem (kiedy komuś pokazujesz drogę na dworzec to nie mówisz mu współrzędnych, lecz „malujesz” obraz drogi – co on zobaczy po drodze i w ten sposób dojdzie). W tej modlitwie więc zobacz, jaki obraz powstał w Twoim sercu i dokąd Cię zaprowadził: do jakiego spotkania, z kim?
Na koniec modlitwy zatrzymaj się na chwilę i uświadom sobie to, z czym ją kończysz, jakie odczucia Ci teraz towarzyszą, jakie myśli, pragnienia, chęć do działania czy zniechęcenie. Bądź szczery wobec siebie samego i wobec Boga. Możesz Mu o tym powiedzieć. Możesz także zapisać sobie kilka myśli czy intuicji, które najbardziej Cię w modlitwie dotykały.
UWAGA! Może tak być, że nie uda Ci się wejść w daną scenę tak, jak sam byś chciał. Możesz mieć poczucie, że jesteś bardziej widzem niż uczestnikiem tych wydarzeń. Czasami będzie się to zmieniać każdego dnia (raz będzie łatwiej, raz trudniej), a czasami będzie tak, jakbyś stale nie uczestniczył w scenie tylko ją oglądał oczami wyobraźni. Nie zrażaj się tym. Nie modląc się w ten sposób na co dzień prawdopodobnie będziesz potrzebował więcej czasu na wewnętrzne przestawienie swego ducha, rozumu, wyobraźni, emocji na taką modlitwę (w której nie rozważasz ale patrzysz, słuchasz, dotykasz… czyli uczestniczysz). Próbuj każdego dnia na nowo. Może być też tak, że w swoim życiu w ogóle wolisz więcej myśleć niż przeżywać i, być może, zdasz sobie sprawę, że o życiu wolisz „rozmyślać” niż w nim uczestniczyć. Wtedy módl się tak, jak będziesz potrafił, prosząc Boga także o tę łaskę, by pozwolić Ci doświadczać i przeżywać swoje własne życie oraz życie Boże, które jest w Jezusie Chrystusie w Jego słowie.