Wprowadzenie do modlitwy na 5 Niedzielę Wielkiego Postu, 22 marca
Tekst: J 11, 1-45
Prośba: o łaskę przyjęcia Jezusowej logiki i życia nią na codzień.
Myśli pomocne w rozważaniu:
- Uświadom sobie najpierw jaką drogą prowadzi nas Bóg przez Wielki Post – patrząc na niedzielne ewangelie. Najpierw kuszenie Jezusa – droga wyrusza od przeszkód, od zatwardziałości naszego serca. Potem Jezus zabiera nas na Tabor, by pokazać nam cel – przebóstwienie. Jego uwielbione Ciało pokazuje nam nasze ciało, jakie będziemy mieli po zmartwychwstaniu. Kolejny krok drogi wielkopostnej to Samarytanka. Potrzebujemy zajrzeć do głębin naszego serca, do studni, w której jest tyle pragnień. Czy one trafiają do celu, czy też chybiają celu (pięciu mężów)? Potem Jezus pragnie dotknąć ślepoty, która dotknęła nasze oczy i serce. Uzdrowić nas, byśmy widzieli tak, jak On widzi rzeczywistość. Dziś jest kolejny krok.
- Historia Łazarza. Pojawia się w Ewangelii dopiero tutaj. Kiedy Jezus przychodzi wcześniej do Betanii (w ewangelii Łukasza), są tylko same siostry: Marta i Maria. Pojawia się tutaj i od razu jako zmarły… Gdzie, kiedy przeżył swoje życie? Ile miał lat? Jak żył, kim był? Te pytania zostają bez odpowiedzi.
- W tekście jest dużo o przyjaźni miłości, jaką Jezus darzył Martę, Marię i Łazarza. Są sobie bliscy, prawdopodobnie Jezus często się u nich zatrzymywał, może odpoczywał. Jednak dzisiaj ta przyjaźń jest wystawiona na próbę – choć Jezus wie o chorobie Łazarza celowo nie idzie tam, w pewien sposób „pozwala umrzeć” przyjacielowi. Nam po ludzku nie mieści się to w głowie. Swoje oczekiwania w tym względzie wyrażają obie siostry: „Panie, gdybyś tu był…”. Może i Ty masz czasem takie słowa w sercu: Panie, gdybyś tu był.. to by mi się w życiu nie posypało, itd. Pobądź z tym chwilę.
- Podobnie jak w poprzednie niedziele Wielkiego Postu tak i tutaj chodzi o wiarę. Tę wiarę wyznaje Marta, którą Jezus pyta, czy wierzy w Niego jako Zmartwychwstanie i Życie. Kiedy Jezus każe odsunąć kamień od grobu to jej wiara jakby na chwilę się zawiesza – po ludzku jest bez sensu i niemożliwe to, co chce zrobić Jezus. „Panie, już cuchnie…”. A może w Twoim sercu są takie „sprawy” (osoby, wspomnienia, rany, nieprzebaczenie, itd…) które „cuchną” i sam tam nie wchodzisz oraz nikogo (Boga również) nie wpuszczasz. Pomyśl o tym przez chwilę. Czy uwierzysz Panu, że On potrafi wskrzesić w Tobie to, co wydaje Ci się, że dawno umarło? Że wyprowadzi z grobu Twoje najgłębsze pragnienia – jak u Samarytanki? Że otworzy Ci oczy na świat, jak otworzył niewidomemu od urodzenia? Czy uwierzysz Mu na słowo?
- Po co Jezus to wszystko robi? Po co tak? Nie mógł przyjść i po prostu uzdrowić Łazarza? Nie mógł być z przyjaciółmi w tych niełatwych dla nich momentach, zwłaszcza, że 15 stadiów to była odległość do przejścia w godzinkę (ok. 3 km)? Jezus powtarza jedną rzecz: że to wszystko zmierza KU CHWALE BOŻEJ. Na czym ta chwała polega, skoro tak to się „musi” odbywać? Wielu świętych w swoich zawołaniach miało, by wszystko czynić na większą chwałę Bożą (św. Ignacy z Loyoli szczególnie). Jakby chcieli powiedzieć, że nasze życie jest nie tylko po to, by oddać chwałę Bożą, ale ono samo – nasze istnienie JEST CHWAŁĄ BOŻĄ! Czy naprawdę tak żyjesz? Czy wszystko robić, by chwała Boża objawiła się w Twoim życiu?
Na koniec tej modlitwy porozmawiaj z Jezusem o tym wszystkim, co Cię najbardziej poruszy, co przeżyjesz jako ważne dla Twego życia. Te poruszenia zapisz w swoim dzienniku, by bardziej Cię dotknęły i miały moc przemienić Twoje życie.