Wprowadzenie do modlitwy na 1 Niedzielę Wielkiego Postu, 22 lutego
Tekst: Mt 4, 1-11
Prośba: o łaskę rozpoznawania pokus w naszym życiu i stawianie im oporu w duchu Jezusa.
Myśli pomocne w rozważaniu:
Duch wyprowadził Jezusa na pustynię, aby był kuszony przez diabła.
- Na pustynię wyprowadza Jezusa Duch. My czasem myślimy, że kiedy spadają na nas różne trudności, to jest to dzieło „złego ducha”. Czy na pewno? A czyim dzieckiem jesteś – czy nie Boga? Kto prowadzi Cię w życiu, jaki Duch? To bardziej o tym, jakiemu Duchowi POZWALASZ się prowadzić. Jezus jest prowadzony przez Ducha Świętego, który dosłownie „przed chwilą” zstąpił na Niego w postaci gołębicy podczas chrztu w Jordanie.
- Ten Duch Go tam prowadzi i pozwala, by Jezus był kuszony. Znów, my czasem mamy tęsknoty za tym, żeby nas nic i nikt nie kusił, żeby pokusy nie przychodziły. Tylko że w ten sposób odcięlibyśmy się od drogi naszego rozwoju i postępu. Bez tego, co stawia nam opór nie możemy wzrastać i nabierać sił oraz kształtu. Popatrzmy na to, co się dzieje na siłowni. Te wszystkie obciążenia są po to, by naszym mięśniom dać opór. Tylko to daje im wzrost i kształt. Owszem, potrzebujemy i oporu, i czasu odpoczynku (mięśnie rosną w czasie odpoczynku a nie czasu ćwiczeń). W czasie ćwiczeń mięśnie otrzymują stymulację do wzrostu, który przychodzi w kolejnej fazie – odpoczynku. Twoje stawanie się coraz bardziej człowiekiem i chrześcijaninem potrzebuje i czasu oporu (pokus, trudności, kryzysów), i czasu odpoczynku.
Lecz On mu odparł: «Napisane jest: „Nie samym chlebem żyje człowiek, ale każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych”».
- W tym kluczu zobacz na pokusy, jakich doświadcza Jezus. Pokusy są atrakcyjne dla nas, bo przecież dużo posiadać, mieć sławę oraz móc robić wszystko (nawet chleb z kamienia) to dla nas perspektywy, za którymi byśmy poszli. Jeśli nie w tym wymiarze, w jakim podaje to ewangelia, to w innym, czasem bardziej subtelnym. W każdym razie „praca z oporem” bierze się właśnie z tej atrakcyjności pokus, które mocno działają na nasze zmysły, wyobraźnię, uczucia i wolę – byśmy podjęli stosowne decyzje i działanie. Stawienie im oporu jest dla wielu ludzi bardzo trudne (w różnych wymiarach). Ale właśnie ten opór – czyli wierność temu, kim jestem i jakie jest moje powołanie – to daje siłę do pójścia dalej i do działania w zgodzie ze swoim powołaniem. Dokładnie tak zrobił Jezus.
- Można rozpatrywać te trzy pokusy jako próby dotknięcia przez złego ducha trzech ważnych sfer życia człowieka, by wziąć dla siebie lekcję, czego w życiu się wystrzegać. Spójrz jednak bardziej na Jezusa, którego kusiciel próbuje odciągnąć od relacji z Ojcem. Bo przecież co On przyszedł robić na tej pustyni, prowadzony przez Ducha? To miejsce spotkania Trójcy Świętej. Jezus potem co chwilę powtarza, że przyszedł pełnić wolę Ojca, że czyni to, co się Ojcu podoba, że nikt do Ojca nie przychodzi inaczej, jak przez Niego… cały jest odniesiony do Ojca. Na pustyni także. Kusiciel pragnie tę więź przerwać na różne sposoby – to samo robi z nami. Z Jezusem mu się nie udało, z nami najczęściej się udaje. Zerwać więź z Ojcem, czyli Źródłem życia, istnienia.
- A jak zerwać więź z Ojcem to również ze samym sobą. Człowiek dzisiaj nie wie, kim jest. Kusiciel za każdym razem mówi: „Jeśli jesteś Synem Bożym…”. Czy wiesz, kim jesteś? Czy masz świadomość swojego Bożego wybrania? Jeśli nie, to pójdziesz za każdą błyskotką, za każdą namiastką miłości i prawdy – a nie za prawdziwym pokarmem, który pochodzi z ust Bożych.
- Zauważ także, że złemu duchowi Jezus stale odpowiada Słowem Ojca – bo przecież tym jest Pismo Święte. I to nawet wtedy, kiedy kusiciel również cytuje Pismo – przekręcając jego sens na swoją korzyść. Bo jest ojcem kłamstwa, więc Prawdę próbuje przekręcać w taki sposób, że staje się pozorną prawdą (=kłamstwem). I mu się udaje w naszym życiu. Dajemy się nabrać na fałsz. Problem polega na tym, że wtedy dokładnie tak żyjemy, jak dajemy się nabrać – żyjemy fałszywie.
«Idź precz, szatanie! Jest bowiem napisane: „Panu, Bogu swemu, będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu służyć będziesz”».
- Chodzi więc o to, by nie da się skusić, lecz przez pokusy, które przychodzą, wzmocnić się w swojej relacji z Ojcem. Bo o Ojca tu chodzi, o Boga i Pana wszystkich rzeczy. O Tego, który jest jedynie godzien chwały, czci i służenia Mu. Do Niego ostatecznie Jezus odsyła kusiciela. Tego, który właśnie odpadł od Boga bo nie chciał tego uznać. Stąd i naszą największą pokusą (której ulegamy) jest ta, by uznać, że nie mamy nad sobą nikogo i niczego i sami dla siebie jesteśmy bogami, stąd – jako „bogowie” – oczekujemy od innych czci, służenia nam, oddawania chwały, itp. Gdy tymczasem Jezus mówi, że On przyszedł nie po to, by Go obsługiwać, ale by służyć, a my mamy Go w tym „jedynie i aż” naśladować.
Na koniec tej modlitwy porozmawiaj z Jezusem o tym wszystkim, co Cię najbardziej poruszy, co przeżyjesz jako ważne dla Twego życia. Te poruszenia zapisz w swoim dzienniku, by bardziej Cię dotknęły i miały moc przemienić Twoje życie.