Tydzień III: „Wstań i idź!”

Dzień 15

Mk 2,1-12

Kiedy po kilku dniach [Jezus] ponownie wszedł do Kafarnaum, rozeszła się wiadomość, że jest w domu. Zbiegło się tak wielu ludzi, że nawet przed drzwiami nie było miejsca, a On przemawiał. Wtedy przynieśli do Niego człowieka sparaliżowanego. Ponieważ czterej mężczyźni, który go nieśli, nie mogli z powodu tłumu podejść do Jezusa, rozebrali dach nad miejscem, gdzie się znajdował, i przez otwór spuścili nosze, na których leżał paralityk. Jezus, widząc ich wiarę, powiedział do chorego: „Synu! Twoje grzechy są odpuszczone”. Wśród zebranych tam byli też nauczyciele Pisma, którzy myśleli sobie: „Dlaczego On tak mówi? Bluźni! Któż może odpuszczać grzechy? Jedynie sam Bóg!”. Jezus poznał zaraz  swoim duchu, że tak myślą, i powiedział do nich: „Dlaczego nurtują was takie myśli? Co jest łatwiejsze? Powiedzieć sparaliżowanemu: ‚Twoje grzechy są odpuszczone’, czy też rozkazać: ‚Wstań, weź swoje łoże i chodź’? Abyście jednak wiedzieli, że Syn Człowieczy ma władzę odpuszczania grzechów na ziemi, powiedział do człowieka sparaliżowanego ? mówię ci: Wstań, weź swoje nosze i wracaj do domu!”. On wstał, wziął swoje nosze i wobec wszystkich wyszedł, tak iż wszyscy się zdumiewali i wielbili Boga, mówiąc: „Jeszcze nigdy nie widzieliśmy czegoś podobnego!”.

Na początku modlitwy uświadom sobie, że stajesz przed Bogiem i chcesz z Nim rozmawiać. On jest teraz obecny przy Tobie. Po uczynieniu znaku krzyża poproś Go o łaskę skupienia na modlitwie, aby to Duch Święty ją prowadził i usuwał wszelkie przeszkody, oraz aby Twoje myśli, zamiary i decyzje oczyszczał i kierował ku większej chwale Boga.

Wchodząc w modlitwę przypomnij sobie tekst, który będziesz rozważać (możesz go jeszcze raz przeczytać), a następnie wyobraź sobie rozważaną scenę. Zobacz Jezusa, który znajduje się w domu i przemawia do ludzi. Jest ich tak wielu, że nie da się nawet wejść do środka. Jacyś mężczyźni przynoszą sparaliżowanego przyjaciela. Wchodzą na dach i spuszczają go na łożu wprost przed Jezusa. Wyobraź sobie tę sytuację. Gdzie jest Twoje miejsce w tej scenie? Przysłuchuj się słowom Jezusa. Przyglądaj temu, co robi, jak się zachowuje.

Poproś teraz Pana o owoc modlitwy. W dzisiejszej modlitwie poproś o odwagę pójścia za Bogiem, dokądkolwiek Cię poprowadzi.

1. „…przyniosło go czterech…” Jezus nauczał w domu, gdzie zgromadził się tłum, który stanowił przeszkodę, aby dotrzeć z paralitykiem do Jezusa. Stoją na zewnątrz z człowiekiem na noszach. Popatrz na ich starania, na to, jak planują, co zrobić, aby chory znalazł się przed Jezusem. Pomyśl przez chwilę, co mogło ich łączyć? Więzy krwi, znajomość, a może tzw. „przypadek”. Co spowodowało, że znaleźli się właśnie w tym miejscu? Jedno jest pewne: byli bardzo zdesperowani, aby osiągnąć cel. Mieli też ogromną wiarę w moc Jezusa. Przypomnij sobie te osoby, które w jakiś sposób doprowadziły Cię do spotkania z Jezusem, choćby przez udział w tych rekolekcjach. Może są w Twoim otoczeniu tacy ludzie, o których wiesz, że modlą się za Ciebie, że przynoszą Cię przed Jezusa. Jak się czujesz z tą świadomością? A może nie potrafisz znaleźć takich osób? Czy rozumiesz, że są we wspólnocie Kościoła tacy, których Ty nie znasz, tacy, którzy Ciebie nie znają, ale od dawna modlą się za Ciebie? Czy widzisz, że czerpiesz łaski z duchowego skarbca Kościoła?

2. „…przynieśli człowieka sparaliżowanego…” Jedną z głównych postaci tej sceny jest  sparaliżowany. Jego choroba wyłącza go z normalnego funkcjonowania w społeczeństwie. Uniemożliwia mu realizowanie marzeń i  pragnień. Jest całkowicie zależny od tych, którzy się nim opiekują. A może właśnie nie ma przy sobie nikogo, kto na co dzień mógłby mu pomóc i z tego powodu bardzo cierpi. Popatrz, co robi Jezus. Najpierw uwalnia go od grzechu. Obdarza miłosierdziem. W Biblii  paraliż jest obrazem zniewolenia przez grzech. Grzech sprawia, że nie możemy w pełni realizować siebie – odcina nas od relacji z Bogiem. W medytowanej dziś scenie Jezus uwalnia człowieka sparaliżowanego od zła , które jest w nim . Nie poprzestaje jednak na tym: uzdrawia go również fizycznie. Zauważ, że właśnie w takiej kolejności: najpierw przebacza grzech, a potem przywraca pełne zdrowie fizyczne. Pomyśl, co jest Twoim paraliżem, niekoniecznie tym fizycznym? Chodzi o to, co przeszkadza Ci w pełni realizować siebie jako człowieka, co sprawia, że nie czujesz się szczęśliwy. Zauważ, co budzi się w Tobie, kiedy słyszysz słowa Jezusa: „Synu! Twoje grzechy są odpuszczone”. Czy chciałbyś, aby były one skierowane bezpośrednio do Ciebie? Co potrzebujesz zrobić, żeby Jezus mógł Ciebie obdarzyć łaską miłości i miłosierdzia?

3. „Uzdrowiony wstał, wziął swoje łoże i wyszedł…” Nie wypowiedział ani słowa. Może był tak zaskoczony tym, co się stało, że po prostu nie wiedział, co powiedzieć. Zauważ, że Jezus nie zostawił go w tym zagubieniu, powiedział mu, co ma zrobić. I uzdrowiony dokładnie spełnił polecenie Jezusa. Spróbuj przypomnieć sobie te sytuacje, kiedy wydarzyło się coś ważnego dla Ciebie i nie za bardzo wiedziałeś, co robić dalej. Do kogo się wtedy zwracałeś po radę? A może po prostu nic nie robiłeś? W czasie tych rekolekcji spotykasz się ze sobą, ale przede wszystkim spotykasz się z Bogiem, w Jego Słowie. On zaprasza Cię do zrobienia różnych rzeczy. Do czego konkretnie? Może do zmiany czegoś w życiu? Może do podjęcia jakiegoś zaangażowania, może do uczynienia jakiegoś kroku w stronę Boga…? Jak chcesz podjąć to wezwanie? Zobacz, że dopiero co uzdrowiony człowiek nie mówi nic, a ludzie widząc go wielbią Boga. Świadectwo o Bogu kojarzy nam się z wielością słów, a przecież wystarczy zgodzić się zostać przemienionym przez Boga. Kiedy inni to zobaczą, oddadzą Bogu chwałę.

Na koniec porozmawiaj z Jezusem o tym wszystkim, co zrodziło się w Twoim sercu pod wpływem dzisiejszej modlitwy. Wypowiedz przed Nim swoje uczucia – radości, pokoju, bezpieczeństwa, ale być może również smutku, obawy czy lęku. Bądź szczery przed Panem. Możesz Mu podziękować za to, co odkryłeś lub poprosić Go o coś, czego bardzo potrzebujesz. Porozmawiaj z Nim przez chwilę serdecznie – jak przyjaciel z przyjacielem.

Na zakończenie pomódl się słowami modlitwy „Ojcze nasz”.

J 4,5-30.39-42