Ognisko Miłości

Wprowadzenie do modlitwy i refleksji na wtorek, 8 sierpnia

Od serca do Serca

Rekolekcje (nie tylko) dla Mam

SERCE JEZUSA, GOREJĄCE OGNISKO MIŁOŚCI

MODLITWA:

Tekst: Dz 2, 1-4 Zesłanie Ducha Świętego

Kiedy nadszedł wreszcie dzień Pięćdziesiątnicy, znajdowali się wszyscy razem na tym samym miejscu. Nagle dał się słyszeć z nieba szum, jakby uderzenie gwałtownego wiatru, i napełnił cały dom, w którym przebywali. Ukazały się im też języki jakby z ognia, które się rozdzieliły, i na każdym z nich spoczął jeden. I wszyscy zostali napełnieni Duchem Świętym, i zaczęli mówić obcymi językami, tak jak im Duch pozwalał mówić.

Na początku modlitwy zrób znak krzyża i poproś Boga o łaskę, by wszystkie Twoje intencje, czyny i działania (myśli, pragnienia), były w sposób czysty uporządkowane i skierowane ku Bogu, czyli ku Miłości.

Przeczytaj jeszcze raz dzisiejszy tekst i wyobraź sobie tę scenę. Zobacz, jak wygląda Wieczernik, jak modlą się w nim uczniowie wraz z Maryją. Co zaczyna nagle się wydarzać i z wielką mocą? Przypatrz się temu zjawisku.

Poproś teraz o konkretną łaskę tej modlitwy: o pozwolenie Bogu na przemianę swojego serca z kamiennego na serce z ciała.

W dzisiejszej scenie widzimy Maryję oraz uczniów, którzy modlą się i oczekują mocy z nieba, Pocieszyciela, którego zapowiedział im Jezus. I nagle wydarzenia mocno przyspieszają. Pojawiają się dwa zjawiska: szum, jakby uderzenie gwałtownego wichru oraz języki jakby z ognia. Powtarza się słowo “jakby”, które wskazuje, że to są tylko obrazy. Niewidzialnego Boga nie można zamknąć w nasze pojęcia i wszystko, co o Nim mówimy, jest “jakby”.

Być może pamiętasz, że kiedy Jezus umierał na krzyżu, to w ostatnim momencie “oddał ducha” (J 19, 30). Wielu świętych, komentatorów i biblistów tłumaczyło ten fragment jako uwolnienie Ducha Świętego z serca Jezusa. Przebite serce Jezusa oddaje Ducha, który jest Duchem Miłości.

Podczas dzisiejszej sceny, nad każdym z uczniów pojawia się język, jakby ognia. To Miłość w znaku ognia, obraz ukazujący tajemnicę Boga. Bo o nic innego tutaj nie chodzi, tylko o miłość. Ten ogień chce uczynić nasze serca bardziej elastyczne, bardziej podatne na przyjęcie prawdziwej miłości, prawdy, dobra, przebaczenia, pokoju. Chce wydobyć z nas to wszystko, co wartościowe i pełne. Chce by to, co może ledwo się tli, rozbłysło wielkim płomieniem (“przyszedłem ogień rzucić na ziemię” – mówi Jezus). Zarazem chce wypalić z niego wszystko, co jest śmieciem, chwastami, zgnilizną, egoizmem i pychą.

Czy Mu na to pozwolisz? Przyzywaj Ducha Świętego, który jedynie jest zdolny ogrzać serce w taki sposób, że nie robiąc mu krzywdy, wydobędzie z niego to, co najszlachetniejsze, co jest samym złotem, wypróbowanym w ogniu, płynącym z serca Jezusa, gorejącego ogniska miłości. Ogniska, które rozpaliło się najbardziej podczas śmierci na krzyżu w słowach: Ojcze, przebacz im…

Na koniec modlitwy porozmawiaj o tym wszystkim z Jezusem i wypowiedz przed Nim to, co teraz czujesz lub decyzje, które podejmujesz.

REFLEKSJA:

Jako mała dziewczynka byłam przekonana, że skoro urodzinową świeczkę można zdmuchnąć bez większego wysiłku, w podobny sposób – strumieniem powietrza – można zgasić również większy ogień. Dopiero potem przekonałam się, że jest inaczej i z fascynacją patrzyłam, jak pod wpływem podmuchu rozżarzone szczapy drewna rozpalają się żywym ogniem. Wiatr i ogień – oba nieuchwytne, obu nie da się dotknąć, a jednak w tak dobitny sposób dostrzegamy efekty ich działania…

Czy usłyszałaś kiedyś, że aż promieniejesz? W jakiej było to sytuacji? W każdej z nas jest taka wewnętrzna iskierka, coś co nas “rozpala” od wewnątrz. Gdy jesteśmy autentycznie szczęśliwe, gdy jest w nas radość i entuzjazm, nasze otoczenie zazwyczaj to dostrzega. Niekiedy nasz nastrój udziela się innym, bo radość lubi się rozprzestrzeniać. W codziennym zabieganiu bywa jednak różnie. Niekiedy to, co jest naszym obdarowaniem, naszym skarbem i wewnętrzną iskierką, ledwie się tli. Czasem same zapominamy o tym, że Bóg złożył w naszym sercu wielkie skarby. On jednak nigdy się nie zniechęca.

“Nie zagasi knotka o nikłym płomyku” (Iz 42, 3) – czytamy w księdze Izajasza. Gdy coś zaczyna w nas przygasać, gdy troski, zabieganie i nasze słabości przygniatają nas tak bardzo, że jesteśmy jak “knotek o nikłym płomyku”, Bóg nie podchodzi do nas i nie mówi z gniewem: “wiedziałem, że nic z Ciebie nie będzie”. On posyła swojego Ducha, by rozpalał nas na nowo. I tylko On, Duch Miłości, jest w stanie rozpalić nasze serce, po to by zapłonęło. Serce Jezusa to “gorejące ognisko miłości”. Pokazuje to całe Jego życie. Gdziekolwiek się pojawiał, działo się dobro – następowały uzdrowienia i nawrócenia, a ludzie odkrywali nowy sens życia i wielbili Boga (Łk 17, 43; Łk 5, 25). Jezus naprawdę zapalał ich swoją miłością i chce, żebyśmy my na co dzień doświadczali tego samego.

Ogień daje światło i ciepło. Pewnie sama tego nie raz doświadczałaś, na przykład gdy rozgrzewałaś zmarznięte dłonie przy ognisku. Może są takie okresy w Twoim życiu, gdy wydaje Ci się, że masz same wady i słabości. To jednak nie jest cała prawda o Tobie.Jest w Tobie coś unikalnego, coś co masz tylko Ty. Bóg nie pomylił się, obdarowując Cię w ten sposób. Jest w Tobie coś, co innym daje radość i pomaga. Jak nazwałabyś ten dar, który otrzymałaś od Pana? Spróbuj dziś spytać kogoś bliskiego o to, co jest Twoją największą zaletą, co jest Twoim unikalnym darem i bogactwem, jakie posiadasz. Popatrz na sytuacje, w których dzięki Twojej obecności, Twoim wysiłkom i działaniom, dzieje się jakieś dobro, nawet jeśli wydaje Ci się ono małe i niewiele znaczące.

ZADANIE:

Zapytaj bliską Ci osobę, co jest Twoją największą zaletą. Jeśli chcesz, zadaj to pytanie kilku osobom, Porównaj to z tym, co sama o sobie myślisz.

2 komentarze

  1. Cudne te rekolekcje. I bardzo potrzebne. Świadczy o tym chociażby ogromną ilość wpisów.

    Dzięki dzisiejszemu zadaniu dowiedziałam się i sobie wielu ciekawych rzeczy. Sama zupełnie inaczej siebie postrzegam.
    Niech we wszystkim Bóg będzie uwielbiony.

  2. Apostołowie wprawdzie na modlitwie, ale zamknięci. I nagle Boży ogień przynagla ich, by wyjść, przezwyciężyć strach, mówić do ludzi. A ja uświadomiłam sobie, że boję się wezwać Ducha Świętego, boję się Jego mocy. I miałam takie dziwne, paradoksalne pragnienie, żeby się rzucić w ramiona Jezusa, schować w nich, bo On mnie obroni. Nie mogłam sobie przypomnieć, co jeszcze było w punktach. Wiedziałam, ze to unik, niechęć do tego. Musiałąm sięgnąć po tekst. Tak – wypalić moje serce, tę brudną norę z wczorajszej medytacji. Uff, trudno było, ale prosiłam.

Autor

Grzegorz Ginter SJ

Specjalizuję się w teologii duchowości, interesuję się szczególnie duchowością ignacjańską, karmelitańską, biblijną. Szukam Boga we wszystkim: w sobie, drugim człowieku, otaczającym mnie świecie. Fascynuje mnie ruch, dynamizm, życie - Duch Święty. Obecnie daję rekolekcje w Ignacjańskim Centrum Formacji Duchowej (www.icfd.pl). 

Moc Słowa

„To wam oznajmiamy, co było od początku, cośmy usłyszeli o Słowie życia, co ujrzeliśmy własnymi oczami, na co patrzyliśmy i czego dotykały nasze ręce – bo życie objawiło się„.
/1 J 1, 1-2/

Kalendarz wpisów

Maj 2019
N P W Ś C P S
« Kwi    
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728293031