Mówcie: Ojcze

Wprowadzenie do modlitwy na środę, 10 października

Tekst: Łk 11, 1-4

Prośba: o głęboką, bliską więź z Ojcem.

1.   Jezus jest w jakimś miejscu, nieokreślonym przez ewangelistę. Więc mógł być w każdym. Ty też w każdym miejscu możesz stawać w obecności Boga i rozmawiać z Nim, czyli modlić się. Być może masz swoje ulubione miejsca. Z jednej strony klimat zewnętrzny takiego miejsca jest ważny. Warunki zewnętrzne pozwalają się bardziej skupić i być uważnym na delikatny głos Boga. Z drugiej strony można Boga znaleźć w każdym miejscu, nawet największym zgiełku życia. Spotykanie się z Nim w głębinach serca zanurzonego w Miłości nie będzie zmieniać rzeczywistości na zewnątrz. Pomoże jednak patrzeć na tę rzeczywistość innymi oczami. Stań wraz z Jezusem na modlitwie. Posłuchaj słów, jakie wypowiada do Ojca. O czym rozmawiają? O czym Ty z Nim rozmawiasz?

2.   Uczniowie proszą, by Jezus nauczył ich modlić się. Odwołują się do tego, że i Jan nauczył modlić się swoich uczniów. To mogła być dla nich pewna nowość, bo w Ewangelii nie mamy świadectw, by np. uczeni w Piśmie czy faryzeusze uczyli swoich uczniów modlitwy. Oni najczęściej prowadzili mądre dysputy, interpretowali Prawo i Torę (Pismo Święte), spierali się o różne przepisy, nakazy, zwyczaje. Ale uczyć modlitwy… to uczyć relacji, bliskości. Jezus i Jan uczą swoich uczniów modlitwy. Relacji więc możesz się nauczyć. Bierze się to stąd, że człowiek ze swej istoty jest relacyjny, zawsze ma odniesienie do kogoś. Jesteśmy uczynieni z komunikacji (czyli miłości) i do komunikacji (miłości) powołani. Bóg jest Miłością, czyli komunikacją Trzech Osób, wzajemnym udzielaniem się: każda z Osób Boskich daje pozostałym całą Siebie i otrzymuje od Nich całość Ich istnienia. Wzajemne obdarowywanie siebie. Modlitwa jest otwieraniem się na Boga, który pragnie obdarować Sobą Ciebie, i który przyjmuje to wszystko, co Ty zechcesz Mu ofiarować. Jak wygląda Twoja modlitwa? Przypatrz się dzisiaj jej motywacjom. Dlaczego w ogóle się modlisz?

3.   Jezus, ucząc modlitwy, zaprasza, by zwracać się do Boga: Ojcze. Wprowadza człowieka od razu w bliskość z Tym, który jest naszym Stworzycielem i Panem. Bliskość, która może nie mieściła się w głowie ówczesnym elitom Izraela. Bliskość, która może i nam nie mieści się w głowie. I to nawet, gdy codziennie, przynajmniej raz, wypowiadasz modlitwę: „Ojcze nasz”. Bo czym innym są wypowiadane słowa, a czym innym świadome życie tym, co one oznaczają. Świadome życie relacją, więzią, którą te słowa zawiązują między człowiekiem a Bogiem. Czy On naprawdę jest Twoim Ojcem? Czy stajesz wobec Niego jak dziecko? Co to dla Ciebie oznacza? Na koniec modlitwy porozmawiaj o tym wszystkim z Jezusem, albo z Ojcem.

2 komentarze

  1. Nie jestem w stanie wyobrazić sobie Boga.
    Patrząc na Jezusa –
    Mówię do Boga – OJCZE!
    Bo jest JEGO Ojcem
    I moim.

  2. Dziś w czasie modlitwy, przytulona do TATY, wyszeptałam-nareszcie wróciłam do domu TATO- a ON- wzruszył się głęboko.

Autor

Grzegorz Ginter SJ

Specjalizuję się w teologii duchowości, szczególnie ignacjańskiej, karmelitańskiej, biblijnej. Szukam Boga we wszystkim, przede wszystkim w drugim człowieku. Fascynuje mnie ruch, dynamizm, życie - Duch Święty. Obecnie jestem odpowiedzialny za dział duchowości w ECCC (www.eccc.pl). 

Moc Słowa

„Matka Jezusa powiedziała do sług: <Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie>”.
/J 2, 5/

Kalendarz wpisów

Listopad 2018
N P W Ś C P S
« Paź    
 123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930